Czy sklepowe pierogi są zdrowe?
Czy pierogi ze sklepu są zdrowe dla zdrowia?
Czy pierogi ze sklepu są zdrowe? No wiesz, kupiłam kiedyś te z mozzarellą w Biedronce, 12 marca. Smakowały całkiem nieźle, ale...
Składy tych sklepowych pierogów, to masakra. Pełno cukru, bułka tarta wszędzie, konserwanty oczywiście. Nie żebym była jakąś weganką czy coś, ale zdrowo to to raczej nie jest.
Pamiętam, ile kosztowały - około 6 zł za opakowanie. Za tą cenę, można kupić lepsze składniki i samemu zrobić, chociaż wiadomo, czasu brakuje.
Mrożone z Biedronki niby lepsze, więcej błonnika, mniej soli. Ale i tak jakieś dziwne dodatki tam są. Nie wiem, czy warto. Dla mnie to za dużo chemii.
W sumie, lepsze domowe. Tylko ja wolę kupić gotowe, kiedy brakuje czasu. Sprzeczność sama w sobie. A co tam.
Czy pierogi gotowane są zdrowe?
Czy pierogi gotowane są zdrowe? O, to pytanie jak zagadka z filozoficznym pazurem! Zależy, jak patrzeć na sprawę. Moja babcia, Jadwiga, miała na to swoją, niezwykle mądrą, teorię – zdrowie to stan umysłu, a pierogi to stan błogości!
Ciasto: Samo w sobie to węglowodanowa bomba. Jak petarda, która ładnie wygląda, ale może dać kopa (kalorii). Myślę, że dobra rada dla chcących utrzymać wagę to zrobienie ciasta z mąki razowej.
Farsz: Tu zaczyna się zabawa. Pierogi z kapustą i grzybami? Nieźle, ale nie zastąpią sałatki. Pierogi ruskie? Już większa bomba kaloryczna, ale kto się oprze? A pierogi z mięsem? To już prawie artyleria ciężka! Jak mawiał mój wujek, "Jedz pierogi z umiarem, albo umiar z pierogami!".
Gotowanie: Gotowanie to trochę mniej kalorii niż smażenie, ale to nie oznacza, że pierogi magicznie tracą swój kaloryczny potencjał.
Podsumowując: Pierogi gotowane, jak każdą inną potrawę, należy spożywać z rozwagą. To nie jest zdrowa dieta sama w sobie, ale raz na czas (a nawet częściej!) mogą być prawdziwą rozkoszą dla podniebienia. Mój kolega Jacek mówi, że to zależy od wielkości pieroga - im mniejszy, tym lepsza szansa na zapanowanie nad ilością. A jeśli już się skusicie, to pamiętajcie o surówce! To jak z tym śmiechem – w umiarze lecz z namiętną rozpaczliwością.
Dodatkowe informacje: W 2024 roku przeprowadzono badania (oczywiście, żartuję, nie ma żadnych oficjalnych badań na temat zdrowotności pierogów gotowanych), które wykazały (żartuję!), że spożycie pierogów jest wprost proporcjonalne do poczucia szczęścia. Przynajmniej ja tak czuję!
Czy gotowane pierogi są lekkostrawne?
Pierogi. Tradycyjne pierogi są ciężkie. Dużo tłuszczu, biała mąka.
Lżejsza wersja. Pełnoziarnista mąka. Farsz warzywny. Szpinak. Kapusta. Soczewica.
Gotowanie. Gotowane są mniej szkodliwe od smażonych. Mniej szkodliwe.
Przepis babci. Babcia Genowefa dodawała smalec. Smalec w pierogach. To historia.
Zdrowie. Lekkie pierogi są zdrowsze. Wybór należy do ciebie. Wszystko ma swoją cenę.
Babcia Genowefa uważała, że smalec nadaje pierogom wyjątkowy smak. Mówiła: "Bez smalcu to nie pierogi!". Smalec. Teraz rozumiem. Czas biegnie nieubłaganie.
Czy pierogi są dobre na jelita?
No dobra, więc o tych pierogach i jelitach… Sprawa jest złożona.
Mąka pszenna w pierogach jest głównym problemem. To taki biały wandal, który nie dostarcza zbyt wiele dobrego błonnika, tak potrzebnego do prawidłowej pracy jelit.
Brak błonnika to jak brak paliwa dla dobrych bakterii w naszych jelitach. Bez niego nie mają co jeść i nie mogą prawidłowo funkcjonować. A zdrowe jelita to podstawa!
Alternatywą są pierogi z mąki pełnoziarnistej. Zawierają więcej błonnika i są łaskawsze dla naszych trzewi. Albo użyć mąki gryczanej, tak jak robi to moja sąsiadka, pani Jadwiga. Podobno jej jelita są zachwycone!
Pomyślmy o tym filozoficznie – jelita to taki mały wszechświat w naszym brzuchu. Trzeba o niego dbać. I jak to powiedział kiedyś mój wujek, Zdzisław: "Jesteś tym, co jesz, a twoje jelita są tym, co trawi to, co jesz!". Coś w tym jest, nie?
Czy pierogi można jeść na diecie?
No wiesz… pierogi… O północy, jak tak myślę o pierogach… ech…
Ciasto: Ważne jest, z czego zrobione. Z pełnoziarnistej mąki, to już lepsze niż z tej białej, pszennej. A pamiętam babcię… robiła ciasto na wodzie, tylko tyle. Lekkie, jak chmurka. No, prawie.
Farsz: To jest sedno sprawy. Kapusta i grzyby? Idealne! Zdrowe, pełne witamin. Ale jak ktoś wrzuci tam całą masę smalcu… to już inna bajka. Moja siostra, Ola, robi z mięsem… i szpinakiem. To też niezłe. Ale kaloryczne.
Czy można jeść na diecie? Jasne, że można. Ale nie te z tłustą, ciężką śmietaną i boczkiem. Nie po 20 sztuk naraz. To się rozumie samo przez się. W 2024 roku w końcu odkryłam, że wszystko zależy od tego, co w środku.
Listę moich ulubionych zdrowych farszów:
- Kapusta i grzyby – klasyka.
- Len z suszonymi pomidorami – zaskakująco dobre.
- Dynia z jabłkami – jesienne smaki.
Podsumowując: Zależy od składników. Z mądrym wyborem to nawet na diecie można sobie pozwolić na jeden, dwa… trzy. A potem żal. A potem wyrzuty sumienia. Bo waga. I tak w kółko. Ehh… Już pójdę spać.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.