Co jeść na poprawę wydolności?

80 wyświetleń
Dla lepszej wydolności stawiaj na produkty bogate w węglowodany złożone. Kluczowe są pełnoziarniste pieczywo, kasze, ryż brązowy, warzywa i owoce. Unikaj prostych cukrów. Pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu. Zbilansowana dieta to podstawa efektywnego treningu i regeneracji. Zdrowe odżywianie przekłada się na lepszą kondycję i wyniki.
Komentarz 0 polubień

Jak poprawić wydolność jedzeniem? Dieta na lepszą kondycję?

Ech, jedzenie i wydolność. Temat rzeka, powiem Ci.

Ja to tak widze: warzywa i owoce – jasna sprawa, witaminki i wogóle. Ale żeby poprawić kondycje, trzeba też patrzeć na węgle.

Węgle to paliwo. Proste.

Kiedyś, pamiętam, przed maratonem, nawaliłem się bułek białych... dramat! Zero energii, ledwo dociągnąłem. Źle to wspominam (Warszawa, 14 maja 2017, masakra).

Teraz stawiam na pełne ziarno.

Owsianka rano, chleb razowy. To daje powera na dłużej. I nie mam tego nagłego spadku energii.

Ważne jest, żeby jeść regularnie i nie przesadzać z ilością. Bo jak za dużo, to zamiast biegać, będziesz tylko spać. Wiem, bo przerabiałem to nie raz ;)

Co brać na poprawę wydolności?

Beta-alanina! Tak, to ona. 5-7 gramów dziennie, czytałam gdzieś. Trzy, cztery tygodnie, żeby coś poczuć? No tak, ale ja potrzebuję w trzy! Trzy tygodnie to mało, prawda? Zawsze za mało czasu. No dobra, ale co jeszcze? Sen! Oczywiście, sen. Musi być sen. Siedem, osiem godzin, minimum! Ale ja ostatnio śpię tylko pięć… Katastrofa. Potrzebuję więcej snu. A dieta? Dieta, dieta… Dużo białka, wiadomo. Kurczak, ryby… Nienawidzę kurczaka! Może jednak indyk? Zdrowszy, chyba. I dużo wody! Woda, woda, woda. Muszę pilnować, żeby pić. Zawsze zapominam. A suplementy? Może jeszcze jakieś? Kreatyna? Słyszałam o kreatynie. Ale czy na pewno? Nie chcę się truc. No i trening! Trening, trening, trening… Intensywny, ale z głową. Nie przesadzać. Przecież nie chcę się kontuzjować. A regeneracja? Masaże? Może warto? Nie wiem, nie wiem… Kosztowne to trochę.

Lista rzeczy do zrobienia:

  • Beta-alanina (5-7g/dzień)
  • Sen (min. 7-8h)
  • Dieta bogata w białko (indyk zamiast kurczaka?)
  • Dużo wody
  • Trening intensywny, ale z rozsądkiem
  • (Opcjonalnie) Masaże - za drogo?

To wszystko, chyba. Mam nadzieję, że to wystarczy. A może jeszcze coś? Zapomniałam o czymś? Eh… stres też pewnie przeszkadza. Muszę się jakoś odprężyć. Joga? Medytacja? Nie mam na to czasu! No dobra, to tyle. Muszę działać.

Dodatkowe info: Mój imię to Ania, mam 32 lata, i przygotowuję się do zawodów w biegach przełajowych. Termin za 3 tygodnie. Stresuję się strasznie.

Jakie witaminy na dotlenienie organizmu?

No i co z tym tlenem… siedzę, patrzę w sufit… 2:17 rano… a w głowie pustka, albo i nie… pełno myśli, jak much w lecie. Wiesz… ten brak powietrza… czuję to na własnej skórze, jak ten… brak sił.

  • Witamina A – o, tak, pamiętam jak mama mi zawsze powtarzała, że marchewka to na oczy… i na odporność. Ale to chyba ogólnie, nie tylko o tlen.
  • Kwas foliowy – eh… brałam to kiedyś, przed ciążą. Lekarz zalecił. Czy to pomagało na dotlenienie? Nie wiem… ale generalnie, ważne.
  • Witamina B12 – wegetarianie zawsze mają z tym problem, tak mi się wydaje. Ja jem mięso, więc… nie wiem czy mi brakuje, ale dobrze wiedzieć.
  • Ryboflawina (B2) – to chyba ta, co jest w mleku? Piję mleko, codziennie z rana… w sumie, mało tego robię dla swojego zdrowia.
  • Witamina B6 – coś mi się obiło o uszy, że to dla… nerwów? Nie wiem, szczerze mówiąc.
  • Witamina C – cytrusy, zawsze zimą jem po tonie pomarańczy. Mam nadzieję, że to coś daje. A co z tą ochroną komórek? Chyba dobra rzecz.
  • Witamina E – o tej słyszałam mało… ale skoro chroni krwinki, to pewnie ważna też.

To wszystko z tych "krwiotwórczych". Trudno mi to jakoś sensownie połączyć. Głowa boli… a może to właśnie przez ten brak tlenu? Może powinnam zrobić badania krwi, w tym roku jeszcze nie byłam… no, wiesz… czas ucieka.

Moja siostra, Ola, miała niedokrwistość w 2023 roku. Lekarz przepisał jej żelazo i kwas foliowy. Powiedziała, że poczuła różnicę. Ale to osobny temat.

A ja… muszę wstać i napić się wody. Może to pomoże. Dobranoc.

Jak poprawić przygotowanie wydolnościowe?

Jak poprawić wydolność? To proste, jak drut w nosie słonia! Nie, żartuję (chociaż drut w nosie słonia to całkiem dobry obraz metaforyczny dla złożoności tematu). Potrzebne jest holistyczne podejście, a nie tylko bieganie jak szalony po parku.

  • Trening kardio: Jasne, długie wybiegania (2-3 razy w tygodniu, minimum 45 minut – sprawdziłam to w swoim kalendarzu treningowym!) i biegi progowe (przynajmniej raz w tygodniu) są niezbędne. Interwały? Też ważne, ale nie przesadzajmy – pamiętajmy, że nawet Usain Bolt potrzebował odpoczynku. Zbyt dużo interwałów może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Moja koleżanka, Kasia, biegaczka ultramaratońska, zniszczyła sobie kolana przez zbyt intensywne treningi.

  • Trening siłowy: Zapomnij o "chudych" nóżkach maratończyka z lat 90-tych. Silne mięśnie nośne są fundamentem. Dwa treningi siłowe w tygodniu, skupiając się na nogach i tułowiu. To nie jest żaden kaprys!

  • Pływanie: Prawda jest taka, że pływanie to boski trening dla płuc. Rytmiczne oddychanie, praca całego ciała. Ale UWAGA! Nie chodzi o to, żeby robić szybkie tempo od razu, zwłaszcza jak się nie ma doświadczenia. Powolne i głębokie oddechy są kluczowe.

  • Inne dyscypliny: Jazda na rowerze – świetne na wydolność tlenową. Wspinaczka górską – wymaga siły i wytrzymałości. Nawet joga – poprawia elastyczność i równowagę, co zmniejsza ryzyko kontuzji.

Podsumowanie: Nie ma jednego, magicznego sposobu na poprawę wydolności. Potrzebna jest spójność, systematyczność i… trochę zdrowego rozsądku. I pamiętajcie, słuchajcie swojego ciała! Mój lekarz, dr Nowak, zawsze to powtarza.

Dodatkowe wskazówki:

  • Monitorowanie postępów: aplikacja do śledzenia aktywności fizycznej może być przydatna.
  • Odpowiednia dieta: bez odpowiedniego paliwa, silnik nie będzie działał.
  • Sen: regeneracja jest kluczowa.
  • Hydratacja: pij dużo wody.

Zapomniałam dodać: konsultacja z trenerem sportowym lub fizjoterapeutą może pomóc w opracowaniu spersonalizowanego planu treningowego. Niech to będzie nasz mały sekret.

Jak mogę poprawić swoją wydolność biegową?

Okej, dobra, jak ja mam niby poprawić tę wydolność biegową? No dobra, muszę się skupić! Wydolność, czyli co... więcej biegać? Tak. No to lecimy:

  • Bieganie! No przecież, banalne. Ale jak biegać mądrze, żeby nie paść po 5 minutach?

  • Trening interwałowy. Słyszałam o tym, niby te sprinty... sprinty to zło! Ale ponoć działają. Dobra, to sprinty, ale jakie? I jak długo odpoczywać? To ważne!

  • Krótkie dystanse: 200-400 metrów, okej, brzmi jak coś co da się przeżyć. Ale ile razy? I jak często? To jest właśnie to, co muszę ogarnąć. Znalazłam coś, to bardzo ważne!

    • Nessi World pisze o treningu interwałowym. Trzeba to sprawdzić: world.nessi-sport.com › jak-skutecznie-zwiekszyc-swoja-wydolnosc-tlenowa. Może tam będzie więcej szczegółów. Czyli biegamy szybko, potem odpoczywamy, i tak w kółko. To ma zwiększyć moją zdolność do znoszenia wysiłku. Wytrzymałość to podstawa!
  • Odpoczynek. No właśnie! Ile tego odpoczynku? To kluczowe, bo inaczej się zajedziemy. Może minuta? Może dwie? Hmm, trzeba pokombinować.

  • Regularność. No tak, jak będę biegać raz na ruski rok, to nic z tego nie będzie. Trzeba się zmusić do regularności. No dobra, od jutra zaczynam te sprinty. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. A może zapytam Martyny, ona biega maratony, to pewnie coś wie więcej. Iwańska Martyna, numer mam w telefonie. Dobra, lecę biegać! O Boże!!!

Który suplement jest najlepszy dla wydajności?

No dobra, dobra, rozumiem, będziem pisać "po naszemu", żeby i Google zrozumiało i żeby się uśmiało!

A więc, który suplement to taki koks dla sportowca? No jasne, że kreatyna! To tak, jakby dać koniowi dopalacz – tylko, że legalny!

  • Kreatyna – król dopingu, ale takiego, co go mama zaakceptuje! Ona nie tylko siłę daje, ale i mięśnie rosną jak grzyby po deszczu. A jak masz więcej mięcha, to i baba leci! Znam takiego Janusza, co po kreatynie wyciska 150 na klatę, a wcześniej to ledwo 70 dychy brał. Teraz się wozi, jakby co najmniej złoto na olimpiadzie zdobył!

  • Co ona tam robi w tych mięśniach? Magia! A tak serio, to zwiększa zapasy takiego "paliwa" zwanego fosfokreatyną. To tak, jakbyś miał turbo w swoim maluchu! Na sprincie i przy dźwiganiu ciężarów – petarda!

  • Masa, siła, wytrzymałość – wszystko na plusie! No, prawie wszystko, bo portfel trochę lżejszy, ale co tam, dla formy trzeba się poświęcić!

Aha, jeszcze jedno! Pamiętaj, żeby tą kreatynę brać z głową. Bo jak przesadzisz, to będziesz latał do kibla częściej niż na siłkę! I pij dużo wody, bo Ci nerki wysiądą. Mówię Ci, bo wujek Staszek tak zrobił i teraz zamiast podnosić ciężary, podnosi... no sami wiecie co!