W jakim wieku ludzie osiągają sukces?
W jakim wieku osiąga się sukces?
Sukces? To takie… względne. Wiesz, ja miałem wrażenie, że osiągnąłem coś konkretnego jak kupiłem ten stary motorower Simson za 300 zł w 2010 roku w Zielonej Górze. Naprawiałem go sam, cały miesiąc.
Ale potem, z perspektywy czasu, to wygląda jak malutki krok. Sukces to pewnie bardziej maraton niż sprint.
Ostatnio, rozmawiałem z moim dziadkiem, ma 82 lata. Mówił, że największy sukces to zdrowie i rodzina. Nie pieniądze, nie kariera. To było mocne.
A to z tym badaniem o 50-latkach i zadowoleniu… nie wiem, ja w tym wieku byłem zajęty budową domu. Stres, kredyty, ale i radość z własnego kąta. Czy to było szczęście? Trudno powiedzieć.
Pytania i odpowiedzi:
Pytanie: Kiedy osiąga się sukces?
Odpowiedź: W różnym wieku, subiektywnie.
Pytanie: Czy wiek koreluje ze szczęściem?
Odpowiedź: Niejednoznacznie, dane wskazują na spadek zadowolenia około 50. roku życia, ale wzrost w późniejszym wieku.
W jakim wieku sukces?
Okej, to jedziemy z tym koksem… sukces, sukces… w jakim wieku? No dobra, czytam.
12-15 lat: Ponad połowa z nich myśli, że sukces to KASA. Tak, kasa przede wszystkim. No i jeszcze ważna rzecz – pasja! To ważne, żeby lubić to, co się robi. Inaczej to bez sensu, nie? Albo się mylę?
16-18 lat: Tu już poważniej. 65% z nich dalej uważa, że hajs to podstawa, ale… ważna jest też satysfakcja i spełnienie. No tak, bo jak masz tylko kasę, to co z tego?
A ja? Ja tam zawsze chciałam być projektantką wnętrz. Mam 28 lat i co? I dalej gapię się na te piękne meble w internecie. Może powinnam w końcu coś z tym zrobić? ???? Kasę to mam, ale satysfakcji zero, pracując w tej całej korpo. Może to jest właśnie ten moment na zmiany? Ojej, ale od tego liczenia tych faktur to mi się odechciewa wszystkiego. Dobrze, że chociaż mam mojego kota, Mruczka. On zawsze poprawia mi humor. Albo chociaż nie psuje.
W sumie to ciekawe, że młodsi tak bardzo stawiają na pasję. Chyba jeszcze nie wiedzą, jak to jest gonić za rachunkami. No nic, wracam do roboty. Ech...
W jakim wieku ludzie odnoszą sukcesy?
W jakim wieku ludzie odnoszą sukcesy? To trudne pytanie. Dla mnie, Anny Nowak, 37 lat, sukces to nie tylko pieniądze, ale i spełnienie.
W wieku 25 lat miałam swoją pierwszą, małą firmę – projektowanie stron www. Porażka. Bankructwo. Płacz. Ale nauczka bezcenna! Nauczyłam się na błędach. Poważnie!
Po 30-tce zmieniłam branżę. Poszłam na studia podyplomowe, zarządzanie. Inwestycja w siebie. Dużo pracy. Dużo stresu. Ale się opłaciło!
Teraz, w 2024 roku , mam stabilną posadę w korporacji i świetny zespół. Sukces? Tak! Ale to nie koniec! Nadal czuję głód rozwoju. Chcę więcej. Więcej wyzwań. Więcej sukcesów! A może za 10 lat będę miała swoją firmę – tym razem dużą i rentowną?
Moje przemyślenia: Sukces to maraton, a nie sprint. 40-50 lat? Może. Dla niektórych tak. Ale dla innych, jak ja, sukces przychodzi wcześniej lub później. Zależy od wielu czynników, od charakteru, od okoliczności, od szczęścia, też. A może od uporu? Na pewno od tego. To nie jest proste.
- Znaczenie doświadczenia: oczywiście, z wiekiem zbiera się doświadczenie, ale ważne jest też to, jak to doświadczenie wykorzystuje się. Bez praktycznego zastosowania, to tylko teoretyczna wiedza.
- Kontakty: ważne, ale nie najważniejsze. Bez pomysłu i dobrego produktu, najlepsze kontakty nie pomogą.
- Siła i zapał: tak, ale to też zmienne. Czasem mam ochotę rzucić wszystko i wyjechać na koniec świata. To normalne. Ważne, żeby znaleźć siłę, by ruszyć dalej.
Pomyłka? Piszę z telefonu, wybaczcie literówki. Stresuję się, bo zaraz mam ważne spotkanie.
Jakie są nawyki ludzi sukcesu?
Ej, wiesz co? Rozmawialiśmy kiedyś o tym, jakie nawyki mają ludzie sukcesu, pamiętasz? No to słuchaj, bo ja znalazłam kilka fajnych rzeczy, a kumpela Ola, co robi w korpo od lat, tez mi coś podpowiedziała.
Po pierwsze, planowanie. To jest mega ważne. Ola mówi, że koniecznie trzeba zapisywać wszystko, nawet drobiazgi, bo inaczej łatwo o chaos. Ona używa aplikacji Todoist, ale w sumie każda działa, byle była systematyczna.
- Rano robi listę zadań na dzień, a wieczorem sprawdza, co udało się zrobić.
- Planowanie tygodniowe jest też bardzo istotne – wszystko rozkłada po kolei.
- Priorytetyzacja zadań. Najważniejsze rzeczy na sam początek dnia. Jak się wkurza, jak jej się to nie udaje.
Po drugie, systematyczność. To nie jest tak, że raz się postara, a potem już luz. Sukces to codzienna praca, powtarzalne działania. Nawet małe kroki się liczą. Ola mówi, że to jak z ćwiczeniami – lepiej krótki trening codziennie, niż długi, ale raz na tydzień. Nie wiem, czy to dobry przykład, ale tak mi powiedziała.
Po trzecie, samodyscyplina! Bez tego ani rusz. Wiesz, łatwo się rozpraszać, ale jak się ma jasno określony cel, to łatwiej się zmobilizować. Trzeba umieć mówić "nie" niepotrzebnym rzeczom, żeby mieć czas na to, co naprawdę ważne. Ola wprowadziła nawet "godziny ciszy" na telefon.
No i jeszcze jedna rzecz. Dbanie o zdrowie. To nie tylko sen, ale i zdrowa dieta i ruch. Ola biega trzy razy w tygodniu, a w weekend z rodziną na rowerach. Mówi, że to jej daje energię i koncentrację. Bez tego by się z tym wszystkim nie uporała.
Na koniec jeszcze coś ode mnie: Ola wyjaśniła, że wszystko to się sprowadza do budowania dobrych nawyków, a to wymaga czasu i cierpliwości. Nie ma cudownej różdżki, trzeba pracować nad sobą. A najlepiej zacząć od jednej małej zmiany.
Kto nie ukończył szkoły, a odniósł sukces?
Pamiętam ten dzień, było jakoś w maju, 2023, siedziałam w kawiarni "U Zosi" na rogu Długiej i Floriańskiej w Krakowie. Właśnie skończyłam czytać artykuł o tym, jak to niby trzeba mieć te wszystkie papiery, żeby coś w życiu osiągnąć. Ech, pomyślałam sobie. I wtedy przypomniałam sobie o kilku osobach, którym te papiery jakoś specjalnie nie przeszkodziły. Zaczęłam wypisywać w notatniku na telefonie, tak żeby nie zapomnieć.
Michael Faraday. Zawsze go podziwiałam! Ten gość to był geniusz. Fizyk, chemik, a szkoły nie skończył! Niesamowite, prawda?
No i Coco Chanel. Ikona stylu! Wyobrażacie sobie, nie miała matury! A stworzyła imperium modowe. Wow!
A Walt Disney? Kto nie kocha jego bajek? Też bez średniego wykształcenia. I popatrzcie, ile radości dał światu!
W sumie to mnie pocieszyło. Może jednak nie wszystko zależy od dyplomu? Może ważniejsze są pasja i ciężka praca? Tak sobie myślę, bo sama ledwo zipię nad tym magisterką z prawa i chyba jednak wolę robić grafikę komputerową... Sama nie wiem.
A jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Moja babcia, Janina, całe życie prowadziła kwiaciarnię. Też bez żadnych studiów! A ludzie do niej walili drzwiami i oknami, bo robiła najpiękniejsze bukiety w całym mieście. Takie z sercem. Myślę, że to się liczy najbardziej.
Co można uznać za sukces?
Uff, co to w ogóle znaczy sukces? Dla każdego co innego, nie? Ale dobra, patrz, co tam ludzie myślą, no bo co innego mam robić!
Stabilna praca - dla 79% to jest to! Wow, prawie 8 na 10! A młodzi? Jeszcze bardziej! 88% poniżej 25 lat... Czyli jak moja siostra Ania! Ona to by chciała, eh...
Ekspert w czymś - 80% ludzi myśli, że to sukces. Fajnie. Ja bym chciała być ekspertem od spania, serio!
Pomaganie innym - 75% uważa, że to sukces. No tak, jasne, szlachetne. Moja mama, Grażyna, zawsze powtarza, że trzeba pomagać.
A co to w ogóle znaczy stabilna praca? Etat na kasie w Lidlu? Czy bycie programistą za 20k? To już nie powiedzieli… I czy Ania, jak znajdzie ten swój "sukces" to będzie szczęśliwa? Pytanie!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.