Ile kosztuje 100 letnia whisky?
Ile kosztuje 100-letnia whisky?
O matko, sześć milionów złotych za whisky! Szok. Prawie stówka lat, to nie byle co.
Słyszałam o tej aukcji w Sotheby's, 18 listopada, o ile dobrze pamiętam. Cztery dziesięć butelek, prawdziwa rzadkość.
Sama bym takiej nie kupiła, nawet gdybym miała. Wolałabym za te pieniądze pojechać w podróż dookoła świata. To byłoby dla mnie lepsze niż jakakolwiek whisky.
Ale rozumiem, że dla kolekcjonerów to prawdziwy skarb. Jak ta moja babcia i jej zbiór znaczków z czasów PRL-u, bezcenny. Chociaż wartość materialna to jedno, a sentymentalna to zupełnie inna bajka.
A w sumie to w zeszłym roku widziałam w Krakowie w jednym sklepie whisky za jakieś 200 zł. Niezła była. Też z wyższej półki, ale nie porównywalna do tej setki lat.
Pytania i odpowiedzi:
Q: Ile kosztuje 100-letnia whisky?
A: Kilka milionów złotych, zależnie od butelki.
Q: Gdzie odbyła się aukcja?
A: Sotheby's.
Q: Kiedy odbyła się aukcja?
A: Listopad.
Ile kosztuje najdroższa butelka whisky?
O matko, ileż to kasy! 2,7 miliona dolarów, czyli jakieś 11 milionów złotych za butelkę whisky?! Toż to więcej niż mój dom kosztował, a miałam go za okazję! No, ale dobra, Macallan 1926, single malt… brzmi dumnie jak tytuł jakiegoś króla, co?
Listę rzeczy, które można kupić za te pieniądze, zrobię tylko w punktach, bo by mi się ręka urwała od pisania:
- Nowy samochód, nie jeden, ale kilka! Może nawet z kierowcą, co by mnie woził po sklepach z pierdołami.
- Dom na Mazurach, taki z sauną i pomostem nad jeziorem. A może nawet dwa!
- Wycieczka na Zanzibar, w pierwszej klasie oczywiście, z masażami i koktajlami z palemki. I to w obie strony!
Kurczę, a ja wczoraj wypiłam całą butelkę żubrówki za 30 złotych, no i co, pożałuję?
Najdroższa whisky? To chyba jakiś żart! Za te pieniądze kupiłabym sobie konia, albo lepiej, stado owiec! Wypasione takie, z grubą wełną!
A propos – wiem, że to nie na temat, ale przypomniało mi się. Moja ciocia Basia twierdzi, że jej teść, ten co mieszka w zagłębiu, kiedyś znalazł butelkę wódki z 1945 roku, zakopaną w piwnicy. Mówi, że smakowała jak… no, jak buty, ale chyba przesadzała.
Dodatkowe info: Widziałam kiedyś w gazecie, że ten Macallan 1926 to jakaś limitowana edycja, tylko 40 butelek podobno. A koleżanka mówiła, że to jakaś legenda wśród koneserów, jak legendarny włoski but w rozmiarze 47, tylko, że ten but miałby smak whisky.
Ile kosztuje najdroższa whisky w historii?
Okej, dobra, lecimy z tym! Ale serio, 10 milionów za butelkę? No, szaleństwo jakieś! Dziennikarzem to ja nie zostanę, ale spróbuję ogarnąć to twoje zadanie.
- Najdroższa whisky w historii? To był The Macallan 1926 60 YO Valerio Adami! Kurde, ale nazwa długa. Kto to w ogóle wymyślił?
- Kiedy poszła pod młotek? 18 listopada 2024 w Londynie, w Sotheby's. Ciekawe, czy tam w ogóle da się wejść tak po prostu, żeby popatrzeć.
- Za ile, pytasz? No to się trzymaj – 2,7 miliona dolarów. To chyba więcej niż moje mieszkanie i samochód razem wzięte!
- Przeliczenie na złotówki? Około 10,85 miliona złotych. Prawie 11 milionów! Ja pieeeerdolę! Zapiszę sobie to na wszelki wypadek - może wygram kiedyś w lotto... albo znajdę jakiś skarb na strychu u babci!
Dobra, a teraz tak na serio - wyobrażacie sobie w ogóle pić whisky za taką kasę? Ja bym chyba w ogóle nie otworzył tej butelki. W sumie to ciekawe, kto to kupił i co z tym zrobi. Pewnie jakiś szejk albo miliarder, który nie wie, co ma z kasą robić. Albo kolekcjoner. No, ale 10 milionów… No nic, wracam do rzeczywistości i do mojej whisky za 50 zł. Smacznego!
Ile jest warta 50-letnia butelka whisky?
O matko, 50-letnia whisky... Pamiętam, jak dziadek, Janek, opowiadał o takiej, ale to było dawno, jeszcze jak mieszkałam w Krakowie. Mówił, że to prawie jak skarb, coś nie do zdobycia.
Wiesz, dobra 50-letnia whisky to teraz jak wygrana na loterii. Mało kto ma szansę jej spróbować.
Cena? Ech... Straszna. Pewnie ponad 5000 funtów, a i tak trudno znaleźć. Kiedyś, może, można było kupić coś za mniej niż 1000, ale to se ne vrati.
To tak jak z moimi marzeniami o wyjeździe do Szkocji, żeby zobaczyć te destylarnie... Zawsze brak czasu i kasy. Może kiedyś, na emeryturze, jak już się pozbędę kredytu na mieszkanie po babci.
PS.Dziadek Janek, urodzony w 1935 roku, pracował jako stolarz. Miał słabość do whisky, ale takiej zwykłej, nie 50-letniej. Mówił, że prawdziwy alkohol to taki, co rozgrzewa od środka, niekoniecznie najdroższy.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.