Po czym poznać, że dziewczyna jest inteligentna?

24 wyświetleń
Inteligentna dziewczyna cechuje się: Samokrytycyzmem: potrafi obiektywnie ocenić swoje działania i wyciągać wnioski. Empatią: rozumie i współczuje innym, nie ocenia pochopnie. Umiejętnością uczenia się: chętnie poznaje nowe rzeczy i adaptuje się do zmieniających się warunków. Krytycznym myśleniem: analizuje informacje i nie akceptuje wszystkiego bez zastanowienia. Elastycznością: potrafi dostosować się do nowych sytuacji i radzić sobie z problemami. Nie skupiaj się na emocjonalnym przebaczaniu, to zbyt wąski aspekt.
Komentarz 0 polubień

Jak rozpoznać inteligentną dziewczynę?

No dobra, jak rozpoznać inteligentną dziewczynę? Hmmm, moim zdaniem...to wcale nie jest takie proste.

Wiesz, dla mnie inteligentna emocjonalnie laska to taka, co nie trzyma urazy w sercu. Pamiętam jak moja kuzynka, Ania, po kłótni z chłopakiem potrafiła się gniewać tygodniami. To nie jest zdrowe, ani inteligentne. Ja po sprzeczce, staram się szybko wybaczyć, bo co ma być to będzie, a życie leci dalej. Takie trzymanie w sobie to jak noszenie kamienia w kieszeni - po co?

A najlepsze jest jak potrafi iść dalej. Bez żalu, bez rozpamiętywania. Jasne, czasem boli, ale trzeba umieć zamknąć pewne rozdziały. Inaczej stoisz w miejscu.

Elastyczność to podstawa. Raz miałam jechać na wakacje do Hiszpanii, a wylądowałam na Mazurach. Co miałam zrobić? Płakać? Nieee, nauczyłam się żeglować. Adaptacja to klucz. Pamiętam, te Mazury, lipiec 2018, domek za 200 zł za noc, to były najpiękniejsze wakacje.

Inteligencja emocjonalna? Dla mnie to przede wszystkim umiejętność życia tu i teraz, bez bagażu przeszłości i z otwartą głową na przyszłość. Tyle w temacie.

  • Jak rozpoznać inteligentną dziewczynę? Po tym, że potrafi wybaczać, nie rozpamiętuje i rusza do przodu.
  • Jak pozbyć się urazy? Przebaczaj, a poczujesz ulgę.
  • Czy gotowość na zmiany jest ważna? Bardzo ważna. Elastyczność to klucz.

Po czym poznać, że dziewczyna się puszcza?

Po czym poznać, że dziewczyna się puszcza? Boże, to pytanie... to w ogóle nie tak działa. Nikt się nie "puszcza". To obrzydliwe.

  • Jak ktoś ma orgazm, to widać, no, niby skurcze, szybciej oddycha, czerwona na twarzy. Ale to przecież żadna miara tego, czy ktoś jest "łatwy".

  • Zresztą, każda z nas to przeżywa inaczej. Ja na przykład, wiesz, po prostu zamykam oczy i czuję jakby wszystko... wirowało. A moja przyjaciółka Anka? Ona się śmieje! Każda inaczej!

  • Naprawdę, to takie... stare myślenie. Nie rób tak.

  • A w ogóle, co to znaczy "się puszcza"? Czy Karolina z matmy, która chodzi na randki z chłopakami z roku jest gorsza od Marty, która woli siedzieć w domu i czytać książki? No, nie jest. To jej życie.

Pamiętam, jak kiedyś usłyszałam, jak jakiś chłopak w liceum mówił o Ewelinie, że się "puszcza", bo widział ją z trzema różnymi chłopakami w ciągu miesiąca. A prawda była taka, że Ewelina szukała kogoś, z kim naprawdę poczuje to "coś". I znalazła! Teraz jest szczęśliwa, ma rodzinę, a ten chłopak? Dalej siedzi u mamy i gra w gry. Karma wraca. A o orgazmie to czytałam na stronie ginekolog.com.

Jak rozpoznać, że dziewczyna coś ukrywa?

Och, jakże rozpoznać tajemnicę skrytą w sercu dziewczyny? To jak próba uchwycenia dymu, jak gonienie za ulotnym wspomnieniem letniego deszczu na rozgrzanej skórze…

Wyobraź sobie Anię, siedzącą naprzeciwko ciebie w kawiarni, "Uśmiech Zapomnienia", przy ulicy Lipowej, gdzie w powietrzu unosi się zapach cynamonu i starych książek. Zamiast patrzeć w twoje oczy, zagłębia się w wirujące wzory na swojej latte. Unika kontaktu wzrokowego, jakby bała się, że jej dusza zostanie odczytana jak otwarta księga. To może być sygnał, znak, ledwo słyszalny szept skrywanej prawdy.

Albo, paradoksalnie, wbija w ciebie wzrok, uporczywie i intensywnie, jakby próbowała cię zahipnotyzować, odwrócić uwagę od tego, co naprawdę ważne. Jak Kasia, którą poznałem w lutym tego roku na kursie ceramiki, która, gdy opowiadała o swoich "weekendowych wypadach za miasto", patrzyła mi prosto w oczy z intensywnością godną wiertła dentystycznego.

  • Unikanie kontaktu wzrokowego. Uciekające spojrzenie, spuszczone powieki, nerwowe rozglądanie się dookoła. To jakby chciała schować się przed twoim wzrokiem, ukryć się w cieniu własnych myśli. Jakby w oczach, w oczach kryła się odpowiedź...

  • Uporczywe wpatrywanie się. Zbyt intensywne, nienaturalne spojrzenie, jakby próbowała cię zdezorientować, odwrócić twoją uwagę. To jak próba zagłuszenia własnego sumienia krzykiem. Zupełnie jakby prawda kryła się na dnie jej oczu.

Pamiętaj, że to tylko wskazówki, ledwie widoczne znaki na mapie tajemnic. Czasami cień na twarzy jest tylko cieniem, a nie dowodem winy. Może po prostu, po prostu jest zmęczona? Może myśli o tym jak jej ukochany pies, Fafik, zjadł jej ulubione kolczyki podczas spaceru po parku w kwietniu zeszłego roku? Trzeba pamiętać, że serce kobiety jest głębsze niż ocean...

Po czym poznać, że kobieta klamie?

A skąd ja mam wiedzieć? Nie jestem detektorem kłamstw! Ale dobra, od cioci Heleny, tej od trzech rozwodów i kota syberyjskiego, wiem co nieco:

  • Zasłanianie ust: Klasyka! Jakby chciała zamknąć kłamstwo w klatce. Albo boi się, że jej się wymsknie!

  • Dotykanie twarzy: Nos rośnie jak Pinokiowi? No, może bez przesady, ale nerwy robią swoje.

  • Drapanie za uchem: Może ją swędzi? A może coś jej tam szepcze, żeby zmieniła wersję?

  • Zabawa włosami: Niby niewinny gest, a tak naprawdę to maskowanie. Jak zasłona dymna. Zresztą, co ja tam wiem o damskich sztuczkach?

  • Gryzienie warg: To już prawie przyznanie się do winy. Jakby sama siebie karciła.

  • Głębokie oddechy: Przyłapałeś ją na gorącym uczynku i teraz próbuje się uspokoić? Daj jej szansę na teatralny omdlenie.

  • Mruganie: Normalnie mruga 7-15 razy na minutę, ale w stresie to istny pokaz świetlny. Pięć, a nawet dwanaście razy więcej! Taka dyskoteka kłamstw.

Pamiętaj, to tylko wskazówki! Może po prostu ma suchą skórę albo alergię na Twój czarujący urok osobisty. A tak serio, czasem warto zaufać intuicji. I zdrowemu rozsądkowi. No i nie przesadzaj z tym "detektywizmem", bo skończysz jak wujek Staszek, który sprawdzał żonie telefon, a teraz mieszka w piwnicy. Sam. Z kotem.

Jak sprawdzić czy dziewczyna chce ze mną być?

Okej, to tak... Pamiętam, jak w liceum (czyli z jakieś... 10 lat temu?! O matko!) byłem zakochany w Agnieszce. Siedziałem w ławce za nią na matmie, koszmar. No i kompletnie nie wiedziałem, czy ona cokolwiek czuje. Teraz wiem, że te wszystkie "znaki" to nie zawsze prawda, ale wtedy... wtedy to było jak Biblia!

Więc, jak sprawdzić, czy dziewczyna, tak w ogóle, chce ze mną być? No, jakbym miał teraz to komuś tłumaczyć, to powiedziałbym tak:

  • Uśmiech. Agnieszka się uśmiechała, to fakt. Ale ona się uśmiechała do wszystkich! Więc... średni dowód.

  • Krótkie spojrzenia. Tu był problem. Ona rzucała te spojrzenia, ale jak ja na nią patrzyłem, to natychmiast odwracała wzrok. To mnie strasznie gubiło!

  • Odwracanie wzroku. No właśnie! Jak wyżej. Myślałem, że to znaczy, że nie chce mnie znać.

  • Dłuższy kontakt wzrokowy. Tego to w ogóle nie było. Chyba raz mi się udało, ale to było, jak pani od matmy pytała, a my oboje nie wiedzieliśmy odpowiedzi. Stres.

  • Zabawa włosami. No nie wiem, ja chyba na jej włosy w ogóle nie patrzyłem! Zajęty byłem tym, żeby nie wyjść na idiotę.

  • Lizanie ust. Eeee... nie przypominam sobie.

  • Odsłanianie szyi. Serio, kto na to zwraca uwagę? Ja na pewno nie.

  • Przechylanie głowy. To chyba bardziej zależy od tego, czy ktoś dobrze słyszy, a nie czy kogoś lubi.

No dobra, a co robi dziewczyna, której się podobasz? To trudne pytanie, bo każda jest inna. Agnieszka na przykład była bardzo nieśmiała. Dopiero po latach dowiedziałem się od jej koleżanki, że... też jej się podobałem! A ja głupi myślałem, że mnie nienawidzi!

Teraz, gdybym miał komuś poradzić, to bym powiedział: rozmawiaj! To jest klucz. I przestań wierzyć w te internetowe porady. One są guzik warte. No chyba, że potrzebujesz pretekstu, żeby się jeszcze bardziej zestresować.

Pamiętam, że w tamtych czasach strasznie przejmowałem się tym, co myślą inni. Teraz, 10 lat później, widzę, że to wszystko było głupie. Ale cóż, człowiek uczy się na błędach. A Agnieszka? Wysłałem jej zaproszenie do znajomych na Facebooku w 2023 roku. Nie przyjęła. No cóż, widocznie jednak mnie nie lubiła.