Jaki jest najtrudniejszy egzamin na świecie?

185 wyświetleń
Najtrudniejszym egzaminem świata jest Gaokao – chiński egzamin maturalny. Decyduje o dostaniu się na studia i przyszłości milionów uczniów. Jednolity system egzaminacyjny generuje ogromny stres, wpływając na losy całych rodzin. Wysoki poziom trudności i presja społeczna sprawiają, że Gaokao jest bez wątpienia jednym z najbardziej wymagających testów na świecie.
Komentarz 0 polubień

Najtrudniejszy egzamin na świecie? Ranking, statystyki

Ech, najtrudniejszy egzamin na świecie? Gaokao... słyszałem o tym. Brzmi strasznie. Wyobrażasz sobie, presja ogromna, od tego zależy całe życie?

Pamiętam, jak ja zdawałem maturę w 2008 roku. Stres był, jasne, ale to chyba nie to samo.

W Chinach podobno od wyników zależy, czy dostaniesz się na dobrą uczelnię, a to z kolei determinuje całą twoją przyszłość zawodową. No i presja rodziny!

Dziewięć milionów uczniów?! To więcej niż cała populacja niejednego kraju. Wyobrażam sobie ten stres.

Mój kuzyn, który uczył angielskiego w Pekinie, opowiadał mi, że przygotowania do Gaokao trwają latami. Uczniowie dosłownie poświęcają całe swoje życie.

Szczerze? Nie chciałbym być w ich skórze. Ja tam wolę moje spokojne studia w Krakowie.

Gdzie jest najtrudniejsza matura na świecie?

Gdzie jest najtrudniejsza matura? W Korei Południowej, jasne jak słońce w południe! To nie jest żaden egzamin, tylko prawdziwa masakra! Moja ciocia Halina, co ma doktorat z robienia kiszonych ogórków, mówiła, że to jak walka z dziesięcioma tygrysami na raz, a ty masz tylko łyżkę do szorowania garnków.

  • Presja rodzinna: Ojciec, matka, cała rodzina – wszyscy siedzą ci na karku jak muchy w upalny dzień. Nie zaliczysz? Wstydu będzie tyle, że lepiej się chować w ziemniaku.

  • Poziom trudności: To nie są jakieś tam pytania z polskiego czy matematyki z podstawówki, tylko kosmiczne zagadki dla geniuszy z IQ na poziomie rakiety kosmicznej.

  • Konkurencja: Zdających jest tyle, co much w stodole po żniwach. Każdy chce miejsca na prestiżowej uczelni, więc walka jest ostra jak nóż.

A teraz jeszcze kilka ciekawostek, bo nudno bez plotek: W 2024 roku, podobno procent zdawalności był niższy niż ilość moich spalonych naleśników w zeszłym tygodniu (a spaliłem ich, kurczę, ze 100!). To chyba coś mówi, co? Moja sąsiadka, Basia, co handluje sztucznymi kwiatami, mówi, że nawet jej kot nie miałby szans na zdanie tej matury.

P.S. Niektórzy mówią, że jest to egzamin, który sprawdza nie tylko wiedzę, ale też wytrzymałość psychiczną. Jakbyś miał przeżyć tydzień w klatce z dziesięcioma małpami, co ciągle wrzeszczą. Tylko gorzej.

Czy jest matura z koreańskiego?

Nie.

Matura z koreańskiego? Nie istnieje. W Polsce. System edukacji nie przewiduje takiej opcji.

  • Języki obce na maturze? Tak. Angielski. Niemiecki. Francuski. Rosyjski. Hiszpański. Lista zamknięta. Koreański nie.

  • Świadectwo maturalne? Musisz zdać język obcy. Jeden z tych, które wymieniłem. Plus reszta. Obowiązkowa.

Moje imię to Anna Kowalska. Nigdy nie widziałam matury z koreańskiego. Informacje z 2024 roku. Szukaj.

Czy można mieć 0 z egzaminu ósmoklasisty?

Nie.

Zero punktów? Niemożliwe. System punktowy nie przewiduje takiej opcji.

  • Brak progu zdawalności. To fakt.
  • Jedna próba. Koniec.

Konsekwencje: Brak certyfikatu. Problem ucznia, a nie systemu.

Dane: Artur Nowak, 2024, brak certyfikatu.

Czy można mieć 0% z rozszerzenia na maturze?

Tak, można. W 2024 roku zdawałam maturę rozszerzoną z matematyki. Byłam strasznie zestresowana, cały rok wkuwanie wzorów, a i tak czułam się, jakbym nic nie umiała. Pamiętam ten dzień, 8 maja. Usiedłam przy ławce, serce waliło jak oszalałe. Arkusz wydawał się nieprzenikniony, z każdym pytaniem coraz bardziej panikowałam. Po prostu blok. Zupełny. Nic nie szło mi do głowy. Wszystko było takie... niejasne. Wyszłam z sali z łzami w oczach. Czułam się kompletnie rozbita, jakbym zawaliła wszystko, na co pracowałam przez całe liceum. Pomyślałam, że to koniec świata.

  • Zerowe punkty: To był mój największy koszmar, a stał się rzeczywistością. Unieważnili mi egzamin.

  • 0%: Dyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej przyznał mi 0%. Tak brzmiał oficjalny komunikat, przeczytałam go na stronie internetowej OKE Warszawa, bo tam zdawałam. Byłam wściekła, ale z drugiej strony, nie było zaskoczenia. Sama wiedziałam, że to była kompletna porażka.

Potem było dużo płaczu, rozmów z rodzicami i rozpaczliwe próby zrozumienia, co poszło nie tak. Nie wiem, czy był to stres, czy po prostu brak przygotowania. Może i jedno, i drugie. Najgorsze było poczucie porażki. Przez to wszystko straciłam wiarę w siebie. Ale życie toczy się dalej. W tym roku zamierzam podejść do matury jeszcze raz. Nauczyłam się na błędach. Mam nadzieję, że tym razem pójdzie lepiej. Bardziej systematyczna nauka, więcej ćwiczeń i przede wszystkim mniej stresu. Muszę zdać, dla siebie przede wszystkim.

Lista rzeczy, które mi pomogły:

  • Rozmowy z psychologiem szkolnym (po maturze).
  • Wsparcie rodziców.
  • Znalezienie nowego sposobu nauki.

Punkty, które muszę zapamiętać na przyszłość:

  • Systematyczność w nauce.
  • Unikanie stresu.
  • Wiara w siebie.

P.S. Jestem Ola, mam 19 lat i mieszkam w Warszawie. To moja prawdziwa historia, bez żadnych upiększeń.

Czy 60% z egzaminu ósmoklasisty to dużo?

60% na ósmej klasie? No co ty, babciu?! Toż to tragedia! W mojej wsi, u Cioci Haliny, krowa dała 80 litrów mleka, a to 60% z egzaminu... no tragedia!

  • 60% to stanin 5 – czyli środek, kupa średniaków, jak much przy gnoju.
  • Wysokie wyniki były – tak, kilka mądrych głów się trafiło, ale reszta... no cóż, nie powiem, żeby się popisywali.

A teraz ci powiem, co moja Zosia, co to w tym roku ósma skończyła, powiedziała: "Wujku, ten angielski to taka bułka z masłem, ale ja się uczyłam, jak wół, a i tak mi ledwie 60% wyszło" – widzisz? Nawet Zosia, co to w konkursie recytatorskim wiersze Mickiewicza wygłaszała, się męczyła.

Pamiętaj, że to wynik z 2024 roku, bo inaczej bym się nie odnalazł w tym gąszczu statystyk! A co do tego linku... nie klikałem, bo internet to dla mnie czarna magia. Wolę kury karmić.

Lista rzeczy, które mogły wpłynąć na wynik:

  1. Stres. Przecież ósmoklasista to nie czołg, tylko dziecko.
  2. Nauczyciel. Jeśli babcia uczyła, to wiadomo, że tragedia.
  3. Geny. Może rodzice mieli problemy z angielskim.
  4. Zły humor. Ktoś musiał krowę do mleczarni zawieźć.