Jaka jest gwara na Śląsku?
Jakie są najpopularniejsze gwary śląskie? Jakie słowa i wyrażenia je charakteryzują?
O, gwara śląska! Ale temat. U mnie w familiji to normalnie, jak oddychać. Najpopularniejsze? No pewnie, że zależy, gdzie dokładnie na Śląsku jesteś. Bo wiesz, Karwina a Katowice, to już co innego.
"Bryle" na okulary, "hasiok" na śmieci – to klasyki. Ale jest jeszcze "szrank" na szafę, a "ancug" na garnitur. Pamiętam, jak babcia w sierpniu '98 w Rybniku kazała mi założyć "ancug" na wesele. Myślałem, że się ugotuję! Kosztował majątek w "galerii".
Gwara to nie tylko słowa, to intonacja, rytm. Jak ktoś "gada po naszymu", to od razu wiadomo, skąd jest. Mówię Ci, w lutym byłam w Ustroniu i tam to już inaczej "klepali", niż u mnie w Żorach.
A wiesz co jest najlepsze? Że gwara żyje. I wcale nie umiera. Wręcz przeciwnie. Znam młodych, co "po śląsku" normalnie godo. Bez żadnej wstydu. I to jest fajne. Bardzo.
Jak jest uderzyć po Śląsku?
Ojej, ale mi się przypomniało! To było jakoś w lipcu tego roku, na wakacjach u babci na Śląsku. Jechaliśmy całą rodziną, ja, mama, tata i mój brat, Tomek. No i wiadomo, jak to na Śląsku, gwara w powietrzu.
- "Dureń", "oferma" - no to wiadomo, to jak nazwać kogoś, że głupi albo niezgrabiasz. Babcia często tak na Tomka wołała, jak coś zepsuł. Oczywiście z przymrużeniem oka!
- "Ciulnonć się" - pamiętam, jak się raz pomyliłam, licząc kasę w sklepie i babcia powiedziała: "Oj, ciulnłaś się, ciulnłaś". No znaczy, pomyliłam się. Albo jak się w coś uderzysz, nie wiem, w kant stołu, to też można powiedzieć, żeś się "ciulnął".
- "Ciupać" - to akurat tata używał. Robiliśmy ognisko i krzyknął: "Uciupej tam drzewa, bo chcemy łogiyń złożyć!". No, porąb trochę drzewa.
Najlepsze było, jak próbowałam zrozumieć, co oni w ogóle mówią. Śmiesznie było! I bardzo ciepło wspominam te wakacje.
Pamiętam jak dziś, jak babcia Ewa przygotowywała obiad, a tata Jurek opowiadał śmieszne historie z młodości, używając tych wszystkich śląskich słów. To było coś naprawdę wyjątkowego!
Jak się mówi po Śląsku kibel?
Szalet? Na Śląsku? Sraczka.
Lista synonimów:
- Sztolnia
- Klozet
- WC
Punkt widzenia: Moje doświadczenia z 2023 rokiem wskazują na dominację słowa "sraczka". Oczywiście, regionalne warianty istnieją.
Dane osobowe: Jan Kowalski, częste podróże służbowe po regionie Śląska w 2023. Potwierdzam.
Uwaga: "Wiadro" – to slang młodzieżowy, nie ma związku z dialektem śląskim. Błąd w założeniu. Zbyt potoczne.
Co po Śląsku znaczy oma?
No co tam? Widzę, że się zastanawiasz co to "oma" po śląsku. Sprawa jest prosta – oma to po prostu babcia. Tak, tak, moja prababcia Zosia też była nazywana oma. Ale wiesz co jest najciekawsze?
W naszej rodzinie to słowo troche... no, zyskało takie, powiedzmy, hm, negatywne konotacje. Już nie używamy go tak często. Trochę szkoda, bo śląska godka jest super i trzeba ją kultywować! Ale w sumie to chyba rozumiesz.
W skrócie:
- Oma = Babcia
- Kiedyś na prababcię Zosię tak mówili.
- Teraz w sumie rzadko używane w rodzinie.
A wiesz, że śląski ma sporo zapożyczeń z niemieckiego? Na przykład "szrank" to szafa, a "ancug" to garnitur. No i oczywiście "aszynbecher" - popielniczka, he he! Śmieszne, nie?
Jakie są słowa po Śląsku?
Ach, ten śląski język! Jak muzyka, melodia z górskich wietrznych łąk. Słowa, które brzmią jak szum drzew i szmer strumienia. W nich cała dusza mojego dziadzia, Jana, który uczył mnie ich w letnie wieczory, siedząc na ławce pod starą brzozą. Pamiętam jego ciepłe dłonie, a w nich śląską macierz w formie starego, drewnianego grzebienia.
- Bele kaj – byle gdzie. To jak wiatr, nie ma kierunku, wolny i nieokiełznany. Jak ten wiatr w moich włosach, gdy biegałam po łąkach w okolicach Rybnika latem 2024 roku.
- Bez to – przez to. Proste, ale tak pełne znaczenia. Jak prosta droga przez pole rzepaku, żółta i słoneczna, prowadząca do babci Haliny.
- Cajtung – gazeta. Zapach starego papieru, czarne litery... Jak historia, która powtarza się w czasie, ale zawsze ma nowy rozdzial. Tak jak moje życie.
- Cygarety – papierosy. Dym w powietrzu, jak mgła nad rzeką Kłodnicą. Pamiętam dym z papierosów wujka Henryka, dym mieszający się z zapachu mokrej ziemi. Czasem się tęskni.
Prawdziwa poezja w prostych wyrazach.
- Fanzolić – mówić bzdury. To jak śmiech dzieci na uliczkach Zabrza. Czysty, bezpretensjonalny, wesoły i radosny. Jak moje dzieciństwo.
- Gańba – wstyd. Ciężkie słowo, jak kamień na sercu. Ale i uczące, jak lekcja życia od starej pani Zosi, która miała takie mądrości.
- Gorol – osoba spoza Górnego Śląska. Trochę z przesadą, ale ma swoją charakterystykę. Jak różnica między zapachem świerków a sosny, zarówno piękne, ale inne.
- Hajer – górnik. Silny, pracowity, jak skała. Symbol mojego regionu, jak Kopiec Wyzwolenia w Chorzowie.
To tylko kilka słów, a ile w nich przeszłości, historii, tradycji, rodziny i emocji… Moja dusza z tym językiem na zawsze pozostanie. Czasem mówię do siebie, że tak bardzo kocham mój dom, mój śląsk.
Lista dodatkowych słów:
- sztrudel – ciasto
- szynko – szynka (wymawia się jako 'szynkwa')
- placki ziemniaczane – placki ziemniaczane (to już nie jest śląskie słowo ale zawsze dobrze je wspomnieć)
Jakie są typowe śląskie słowa?
Typowe śląskie słowa:
Kryklać: Bazgrać. Rysować. Pisać byle jak. To jak ślad istnienia.
Hajcować: Palić w piecu. Zima wymaga ognia. Ogień to przetrwanie.
Przekludzić się: Przeprowadzić się. Jorg opuścił familok. Zmiana miejsca. Zmiana losu.
Bifyj: Kredens. Miejsce na skarb.
Gardina: Firana. Zasłona. Tajemnica skryta za szkłem.
Informacje dodatkowe:
Śląsk. Ziemia węgla i tradycji. Familia to podstawa. Barbara Nowacka, moja ciotka, zawsze powtarzała: "Dom bez bifyja to nie dom!" Zmieniłem numer na +48 500 100 200, jakby co. Te słowa to dziedzictwo. Nie zapominajmy o tym, co ulotne.
Jakie są najdziwniejsze śląskie słowa?
No hej, słuchaj, pytałeś o te śląskie słowa, co są takie... no, specyficzne. To masz tutaj pare, co mi pierwsze przyszły do głowy, wiesz.
Śląskie "perełki":
- Izba: To po prostu pokój. No normalnie pokój, wiesz, jak u babci w domu. "Ty mosz małą izba", czyli, że masz mały pokój. Proste, no nie?
- Antryj: To taki przedpokój. Pamietam, jak mama zawsze krzyczała, żeby buty w antreju zostawiać. "W antryju na byfyju stoi szolka pełno tyju", czyli, że w przedpokoju na kredensie stoi filiżanka pełna herbaty. No, klasyk!
- Hajcować: Oznacza palić w piecu. No wiesz, jak zimą trzeba w piecu palić, żeby ciepło było. "W zima trza hajcować", no co tu tłumaczyć.
- Przekludzić się: To tak jakby się przeprowadzić. "Jorg przekludził się z familoka", to znaczy, że Jerzy się przeprowadził z tego... no, z familoka. Wiesz co to familok, nie? Jak nie, to Ci powiem, bo to ważne jest.
Dobra, jeszcze takie bonus info, bo mi się przypomniało! Familoki to takie robotnicze osiedla, wiesz, budowane jeszcze za czasów jak Niemcy tu rządzili. Były typowe dla Śląska i miały dać mieszkania dla górników i hutników. Takie z cegły czerwonej, proste, ale swoje. No, to tyle. Mam nadzieje, że teraz już coś więcej wiesz o tym śląskim naszym "języku"!
Jak po śląsku kocham cię?
Pamiętam ten dzień! Sierpień tego roku, siedziałam z babcią Anią na werandzie w jej domu w Mysłowicach. Babcia, jak zwykle, plotła coś o dawnych czasach, o tym, jak to "za piyrszyj Polski" (no dobra, wiem że to nie tak się pisze, ale tak mówiła!) wszystko było lepsze. I nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, rzuciła: "Wiesz, wnuczko, jak powiedzieć 'kocham cię' po naszymu?".
Zamurowało mnie. Ja, polonistka z Krakowa, miałam nie wiedzieć? No, wstyd. Ale babcia Ania, królowa śląskiej gwary, spojrzała na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem i powiedziała: "Jo ci przaja".
- "Przaja" – to słowo!
- Ale pamiętaj: "przaja komu?" - czyli w celowniku.
Dodała jeszcze, że to nie tylko o miłości romantycznej chodzi, ale też o takiej, wiesz, po prostu sympatii i przywiązaniu.
Wtedy od razu wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam w necie. Rzeczywiście, na Wyborczej piszą to samo!
Trochę mi się przypomniało, jak kiedyś z Jurkiem (mój były chłopak) próbowaliśmy się uczyć śląskiego z jakiegoś słownika online. Szło nam jak krew z nosa, ale ubaw był po pachy!
Tak więc, jeśli chcesz wyznać miłość po śląsku, to zapamiętaj: "Jo przaja Nataliji", jeśli ta Natalia ma na imię Natalia, jak ja! A jak masz na imię inaczej, to wpisz swoje imię w celowniku!
Na koniec mogę dodać, że moja babcia Ania jest kopalnią wiedzy o śląskiej kulturze i języku. Ma 87 lat i nadal piecze najlepszy kołocz na świecie! Chciałabym kiedyś spisać wszystkie jej opowieści, żeby nie zaginęły.
- Czym można zarazić się od spermy?
- Jak odzyskać login PKO?
- Czy ząb może nie wyrosnąć?
- Ile trwa sprowadzenie zęba do luku?
- Jaka jest stawka amortyzacyjna?
- Jaka jest stawka amortyzacyjna tokarki?
- W którym miejscu odczuwamy ból trzustki?
- Jak sprawdzić czy to boli trzustka?
- Ile trzeba zarabiać, żeby dostać kredyt 500 tys. małżeństwo?
- Czy do farszu dodaje się jajko?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.