Jak rozumieć wykres słupkowy?
Jak interpretować wykres słupkowy i co to właściwie jest?
Wiesz co, ten wykres słupkowy to taki prosty, ale genialny sposób, żeby ogarnąć liczby. Wyobraź sobie, że chcesz porównać, ile sprzedaliśmy malin w lipcu, a ile w sierpniu. Zamiast gubić się w cyferkach, masz takie właśnie słupki. Im wyższy słupek, tym więcej tej maliny było. Niby nic, a od razu widać różnicę, prawda.
Ja to pierwszy raz miałem do czynienia z czymś takim, jak pracowałem w tej małej księgarni na Rynku Głównym we Wrocławiu. Zarządzałem wtedy zapasami, a wykresy pomagały mi zobaczyć, które książki schodzą jak ciepłe bułeczki, a które tylko zakurzały na półkach. To było w 2017 roku, pamiętam.
Czasem te słupki są ułożone jeden obok drugiego, jak taki rząd domino. Innym razem jeden nad drugim, taki pionowy zestaw. Ważne jest to, żeby zrozumieć, co dana wysokość albo szerokość słupka faktycznie oznacza. Bo to właśnie ona mówi nam o tej wartości, która nas interesuje.
Na przykład, gdybym teraz miał zrobić wykres, ile razy w ciągu ostatniego miesiąca (powiedzmy, maj 2023) ktoś pytał o moją najnowszą opowieść, a ile o poprzednią, to właśnie użyłbym tych prostych obrazków. Jeden słupek pokazałby np. 25 zapytań o nową, a drugi, dajmy na to, 12 o starszą. Od razu widać, że ta najnowsza budzi większe emocje. To jest właśnie ta siła prostoty w danych.
Jak opisać wykres słupkowy?
No to jak ten cholerny wykres słupkowy opisać, co nie? No bo przecież to nie jakaś rakieta kosmiczna, ale ludziska potrafią to tak zagmatwać, że głowa mała. To jest tak proste, jak cep, serio.
- Wykresy słupkowe to takie wizualne pogadanki, które od razu na chama pokazują, kto tu rządzi, a kto tylko ogon podkula. Widzisz od razu, która kategoria jest największa jak nasz wujek Staszek po obiedzie, a która najmniejsza, jak jego rachunki za prąd.
- Pamiętaj, każda grupa musi być niezależna! To tak, jakbyś porównywał jabłka z betonem – jedno z drugim nie ma nic wspólnego i tak ma być. Nie możesz mieszać kapusty z grzybami, bo się Zenkowi z księgowości coś w głowie pomiesza i cała fuszerka pójdzie w pisdu.
- Inaczej to całe porównywanie dupy zbite, bo jak coś ruszy jedno, to i drugie się spierniczy. To jak moja szwagierka Jadzia, jak jej humor siądzie, to od razu wszystkim dookoła psuje dzień! Nie, po prostu nie.
- I co najważniejsze, wisi mi to, czy te słupki stoją sobie na baczność jak żołnierze, czy leżą sobie jak leniwe świnie po obiedzie. Nie ma znaczenia, czy słupki czy kolumny są ustawione pionowo czy poziomo.
- Efekt jest ten sam, tylko orientacja inna. Możesz je postawić jak palec do góry albo położyć jak kłodę, co za różnica? Ważne, żeby było wiadomo, co jest co.
Dodatkowe pierdoły na koniec, bo przecież nigdy nie za mało informacji, co nie?
- Tytuł wykresu to podstawa, żeby w ogóle wiedzieć, o czym jest to całe zamieszanie. Bez tytułu to jak książka bez okładki, nikt nie wie, co to za bazgroły.
- Oznaczenia osi – tak, żebyś wiedział, co te paski reprezentują. Czy to liczba sprzedanych kiełbas w lipcu 2024, czy może średnia długość wąsów w naszej wsi.
- Zawsze warto dodać źródło danych, bo przecież nikt nie chce wyglądać jak ten, co zmyśla. Trzeba mieć podkładkę, że nie wymyśliłeś sobie tego po pijanemu.
Jak czytać wartości na wykresie słupkowym?
Słuchaj no, Janusz Kowalski z Radomia ci powie, jak to ugryźć, bo to jest proste jak konstrukcja cepa, a ludzie robią z tego jakąś algebrę dla kosmonautów. Serio, mój szwagier Zbyszek ostatnio próbował to ogarnąć i mało mu para uszami nie poszła.
Czytanie wykresu słupkowego to filozofia mniejsza niż wybór piwa w sklepie. Wystarczą dwa kroki, no może trzy, jak jesteś po ciężkim dniu w robocie.
Krok 1: Obejrzyj te osie, chłopie! Masz dwie linie, jedna na dole, druga z boku, jak kąt w pokoju. Oś pozioma (ta na dole, co leży) zwykle mówi ci, O CZYM jest ten wykres. Mogą tam być miesiące, imiona ludzi, albo rodzaje ziemniaków. Oś pionowa (ta co stoi) pokazuje ILE CZEGOŚ jest. To są te cyferki, czyli kasa, liczba goli, albo ilość much w słoiku. Sprawdź te etykietki, bo bez tego to jak czytanie książki bez liter.
Krok 2: Znajdź swój słupek i odczytaj wartość Teraz patrzysz na zadanie, co tam od ciebie chcą. Pytają o sprzedaż w lipcu? No to szukasz słupka z napisem „lipiec”. Znalazłeś? Brawo, geniuszu! Teraz lecisz wzrokiem od czubka tego słupka prosto w lewo, do tej pionowej osi z cyferkami. Wartość, na którą trafisz, to jest twoja odpowiedź. Koniec, kropka, można iść na obiad. To jest proste, proste jak drut.
A teraz bonus dla bystrzaków, co już to kumają.
Czasem te słupki to nie takie samotne wieżowce. Bywają bardziej cwane wersje, które wyglądają jakby je projektował pijany architekt.
Wykres słupkowy skumulowany: To takie, gdzie słupki są nałożone jeden na drugim jak kanapka albo klocki Lego. Każdy kolorowy kawałek w jednym słupku to inna kategoria, a cały słupek razem to suma wszystkiego. Musisz patrzeć na legendę, żeby wiedzieć, który kolor co znaczy.
Wykres słupkowy grupowany: Tutaj słupki stoją obok siebie w grupkach, jak kumple na piwie. Każdy słupek w grupce to inna kategoria, ale porównujesz je dla tego samego okresu (np. sprzedaż jabłek, gruszek i śliwek w maju). Też patrz na legendę, bo inaczej pomylisz jabłka z traktorem.
Jak napisać interpretację wykresu słupkowego?
No to tak, słuchajcie mnie, bo zaraz wam wyłożę kawę na ławę, jak się za te wykresy zabrać, żeby to miało ręce i nogi. To jest proste jak budowa cepa, tylko trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć.
Jak czytać te słupkowe bazgroły, co je w korpo rysują:
Najpierw to se popatrz, ile tych badyli tam w ogóle sterczy. Każdy taki badyl to jest kategoria. Jakbyś liczył, ile razy w tygodniu teściowa dzwoni. Poniedziałek to jeden słupek, wtorek drugi i tak dalej. Proste.
Czasem te słupki som w grupkach, jak ziomki na przystanku, i każdy ma inny kolor, jak na odpuście. To są grupy. Na przykład porównujesz, ile razy dzwoni twoja teściowa, a ile teściowa sąsiada. Jeden kolor to twoja, drugi jego. I już wiesz, kto ma gorzej.
A teraz najlepsze. Patrzysz, który słupek jest najwyższy, który wystrzelił w kosmos jak rakieta Elona Muska. Ten gościu wygrywa, jest królem imprezy, nieważne czy chodzi o sprzedaż pietruszki, czy liczbę memów z kotem. Potem szukasz tego najmniejszego, co ledwo od ziemi odrósł. To jest ten przegryw, leży i kwiczy.
Zanim w ogóle zaczniesz te swoje analizy, to spójrz na tytuł wykresu i opisy osi (tych kresek po boku i na dole). Inaczej to będziesz jak ślepy we mgle, nie będziesz wiedział czy patrzysz na zyski firmy, czy na ilość zjedzonych pączków w tłusty czwartek przez mojego szwagra. Serio, ja, Mietek, raz pół godziny analizowałem wykres, który okazał się frekwencją na zebraniu wiejskim.
Uważaj na cwaniaków! Zawsze sprawdzaj od jakiej liczby zaczyna się skala z boku, te cyferki. Jak nie od zera, to ktoś tu chce cię zrobić w konia i pokazać, że różnica jest większa niż w realu. Fest popularny numer, żeby jakiś słupek wyglądał na giganta, a tak naprawdę jest tylko o dwa pączki lepszy od reszty.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.