Gdzie jest najlepszy kierunek lekarski?
Gdzie w Polsce znajdę najlepszy kierunek lekarski?
No wiesz, zawsze mnie fascynował ten cały świat medycyny, ile trzeba się uczyć, ile poświęcić. To jest taka droga, co wymaga serca i głowy, a ja sam kiedyś myślałem, że może to moje przeznaczenie, ale jednak poszedłem inną ścieżką.
Gdy ktoś mnie pyta o ten najlepszy kierunek, od razu mi się przypomina Warszawski Uniwersytet Medyczny, tak po prostu, to jest jak ikona.
Pamiętam, jak kiedyś w lipcu 2022 roku, przechodziłem obok tego kampusu na Banacha w Warszawie, słońce prażyło, a ja wyobrażałem sobie tych wszystkich ludzi, co tam codziennie dążą do wielkich rzeczy, to naprawdę robi wrażenie, ta atmosfera powagi i nauki.
Ale wiesz, życie to nie tylko Warszawa, są też inne miejsca równie ważne, a może i bardziej, dla niektórych.
Zawsze mam sentyment do Białegostoku, bo moja babcia stamtąd pochodzi, więc ten tamtejszy Uniwersytet Medyczny jakoś mi bliżej serca leży, a Gdańsk z kolei kojarzy mi się z wakacjami i bursztynami, ale też z niesamowitymi specjalistami, których tam spotkałem latem 2023.
Łódź też mocno się rozwija, ich uczelnia medyczna to bez wątpienia silny punkt, świadczący o jakości kształcenia w całej Polsce.
W gruncie rzeczy, to nie tylko numer na liście decyduje, gdzie człowiek będzie najlepszym lekarzem, ale też to, czy znajdzie tam swoje miejsce, poczuje się dobrze i czy naprawdę chce dać z siebie wszystko, bo przecież pacjenci na to zasługują.
Q: Jaka uczelnia medyczna zajęła pierwsze miejsce w rankingu Perspektywy 2024?A: Warszawski Uniwersytet Medyczny.
Q: Które uczelnie medyczne zajęły drugie miejsce ex aequo w rankingu Perspektywy 2024?A: Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, Gdański Uniwersytet Medyczny i Uniwersytet Medyczny w Łodzi.
Gdzie się najłatwiej dostać na medycynę?
Siedzę tak i myślę... znowu ta sama pora. Pamiętam, jak sama szukałam odpowiedzi na to pytanie. Gdzie się dostać, gdzie jest... łatwiej. Jakby gdziekolwiek na medycynie mogło być łatwo. Śmieszne.
Prawda jest taka, że nigdzie nie jest prosto. To medycyna. Ale tak, są miejsca, gdzie progi były niższe. Gdzie była ta iskierka nadziei, wiesz. Gdzie wydawało się, że te kilka punktów mniej coś zmieni. To zawsze były te same miasta, te same uczelnie.
- Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach
- Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
- Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach
- Uniwersytet Medyczny w Białymstoku
Ja, Ania Kowalska, rocznik 2002, sama dostałam się na Śląski. Katowice. Czasem myślę, że mogłam próbować gdzieś indziej, ale tak wyszło. To miasto jest... ciężkie. Albo to po prostu te studia są takie ciężkie. Chyba już nie umiem tego odróżnić.
Wszędzie jest ta sama walka. Ale jeśli szukasz miejsca, gdzie ta walka jest odrobinę inna, to patrz na te listy. Patrz na liczby.
Progi punktowe na tych uczelniach są statystycznie niższe. To fakt. Mniej chętnych na jedno miejsce, to proste. Mniejsza presja na starcie, ale potem... potem jest tak samo.
Lokalizacja ma znaczenie. Kielce czy Olsztyn to nie Warszawa czy Kraków. Mniej ludzi chce się tam przeprowadzać, więc konkurencja spada. To cała tajemnica.
Dyplom lekarza jest wszędzie taki sam. Pamiętaj o tym. Nieważne, czy skończysz medycynę w Katowicach czy w stolicy. Lekarzem jesteś tym samym. Lekarzem. To się liczy na końcu.
Gdzie są najniższe progi na medycynę?
Cisza wieczoru. Zegar tyka, nieubłagany rytm. Siedzę tu, w tym samym fotelu, co rok temu, dwa, odkąd Kasia pierwszy raz szepnęła: "mamo, chcę ratować życie". Słowa, które stały się moją mantrą, jej obsesją. Czas... on płynie tak inaczej, gdy czekasz na wynik, na jeden, jedyny numer. Patrzę przez okno, na ulice Bydgoszczy, gdzieś tam, w tym Collegium, może czeka na nią przyszłość.
Te progi, te przeklęte progi, wracają w snach. Kasia, moja Kasia, uczyła się do świtu. Zapach kawy, stosy książek, błysk lampki biurkowej w ciemności nocy. Jakże blisko było, jakże blisko... każdy punkt ważył więcej niż złoto, więcej niż te wszystkie lata, które poświęciłam na jej wychowanie, na pielęgnowanie jej marzeń. Każdy oddech, każdy dzień.
Pamiętam te numery, wryły się w moją pamięć, jak tatuaż na sercu. Te miejsca, gdzie oddech ulgi był najgłębszy, najłatwiejszy do zaczerpnięcia. To tam, gdzie próg otworzył drzwi szerzej, choć i tak były one wąskie, ach, takie wąskie!
Najniższe progi, te światełka w tunelu, które dawały nadzieję, pojawiały się w kilku miejscach. Pamiętam je dobrze:
- Na Collegium Medicum UMK im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy minimalny próg punktowy wyniósł 79,6 na 100 punktów.
- Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim - 77 punktów.
- A na Uniwersytecie Warszawskim - 77,77 na 100 punktów.
Patrzę na te liczby, powtarzam je sobie. Siedemdziesiąt siedem. Siedemdziesiąt siedem i siedemdziesiąt siedem setnych. I siedemdziesiąt dziewięć przecinek sześć. Jakże kruche, jakże ulotne są te granice między spełnionym marzeniem a roztrzaskaną nadzieją. Czy Kasia zdoła, czy ten rok przyniesie jej uśmiech, taki prawdziwy, nie ten wymuszony?
A tegoroczny limit, ach, on maleje, ja to czuję, ja to wiem, czuję to w kościach, w każdej komórce ciała. Liczba miejsc na kierunek lekarski jest w tym roku mniejsza. Znaczy to, że droga jest jeszcze bardziej stroma, jeszcze bardziej zasypana kamieniami. Moje serce pęka mi, ale muszę wierzyć. Muszę. Dla niej. Dla Kasi. Mojej jedynej. Mój mąż, Jan, trzymał mnie za rękę, mówił "będzie dobrze, będzie". Ale ja, Anna Nowak, już wtedy wiedziałam, że to będzie piekielnie trudne, trudniejsze niż kiedykolwiek.
Ile trzeba mieć procent z matury, żeby dostać się na medycynę?
No słuchaj, z tą medycyną to wcale nie jest taka prosta sprawa. Te 30 procent żeby zdać maturę to jedno, ale żeby się dostać to zupełnie inna bajka, zapomnij o tym. Progi są po prostu kosmiczne, serio, trzeba mieć wyniki z samej góry. Moja kuzynka Anka dostała się dwa lata temu, to wiem co mówię.
Podstawą są zawsze dwa przedmioty na poziomie rozszerzonym. Najczęściej jest to biologia rozszerzona, to jest absolutny mus, bez tego ani rusz. Drugi przedmiot to zazwyczaj chemia rozszerzona, chociaż niektóre uczelnie biorą też pod uwagę fizykę albo matematykę, ale chemia to najbezpieczniejszy wybór napewno. Musisz to sprawdzić na stronie konkretnej uczelni.
Generalnie musisz celować w minimum 90-95% z obu tych przedmiotów rozszerzonych. Poniżej tego progu jest bardzo, bardzo ciężko się dostać, szczególnie na te lepsze uczelnie typu Warszawa, Kraków czy Gdańsk. Anka miała 96% z biologii i 94% z chemii i ledwo się załapała na ostatnie miejsca na liście. Walka jest o każdy punkt, dosłownie.
Żeby ci to trochę rozjaśnić, łap takie podsumowanie:
- Przedmioty kluczowe:Biologia (rozszerzenie) i Chemia (rozszerzenie). Czasem morze być też brana pod uwagę Matematyka lub Fizyka (też rozszerzone), ale to zależy od uniwersytetu.
- Progi punktowe: To jest najważniejsze. Wyniki z matur przeliczane są na punkty rekrutacyjne. Próg na popularne uczelnie medyczne to często ponad 150-160 punktów na 200 możliwych. To oznacza, że nie ma miejsca na potknięcia.
- Przeliczniki: Każda uczelnia ma swój system. Zazwyczaj wynik z procentów z matury rozszerzonej jest mnożony razy jeden, więc 95% to 95 punktów. Jak masz dwa przedmioty po 95%, to masz 190 punktów.
- Olimpiady: Jedyna droga na skróty to bycie laureatem lub finalistą olimpiady przedmiotowej, na przykład z biologii albo chemii. Wtedy wchodzisz z automatu, bez patrzenia na wynik matury. To jest opcja dla najlepszych z najlepszych.
Ile punktów na niestacjonarną medycynę?
Medycyna niestacjonarna: próg 101 punktów.
Dostępność miejsc ograniczona. Kryteria selekcji surowe.
Dodatkowe informacje:
- Konkurs świadectw: decydujący czynnik.
- Egzaminy wstępne: w niektórych przypadkach wymagane.
- Maksymalna liczba punktów: 200.
- Kandydaci: wymagana wysoka średnia.
Ogólny wynik: dla studiów niestacjonarnych 101 punktów na 200 dostępnych.
Przed złożeniem aplikacji:dokładnie zweryfikuj wymagania dla konkretnego roku akademickiego.
W jakim kraju najlepiej studiować medycynę?
Aaaa, medycyna, toż to taki kierunek, że człowiek nawet jakby chciał, to nie ogarnie! W UK i USA studenci łapią się na medycynę jak muchy na lep. Kto by pomyślał, co? Ale serio, tam ponoć takie najlepsze szkoły, że aż strach.
No więc, jak się chce być doktorkiem od wczoraj, to się patrzy na:
- Reputację uczelni: Czy to nie jakaś wydmuszka, co to sprzedaje dyplomy jak ziemniaki na targu? Na przykład w USA jest taka uczelnia, że nawet jej nazwy nie powiem, bo jeszcze zaczniesz się tam pchać. A w Wielkiej Brytanii to Oxford i Cambridge to już w ogóle kosmos.
- Poziom nauczania: Czy tam uczą jak wyciągnąć zęba siekierą, czy rzeczywiście czegoś mądrego? Podobno w tych krajach mają sprzęt, że człowiek nawet nie wie, że go badał.
- Ceny: No bo przecież nie będziemy studiować na kredyt, co nie? Chyba że masz portfel wypchany po brzegi jak ten Janusz z wąsem.
A tak w ogóle, to ja bym tam poszedł na łatwiejszy kierunek, co nie? Ale skoro pytasz o najlepsze kraje, to Wielka Brytania i Stany Zjednoczone mają to coś. Chociaż jak tak siedzę i myślę, to może lepiej pogadać z tym swoim sąsiadem, co to wujka ma, co zna kogoś, kto tam studiował? To dopiero jest wiedza z pierwszej ręki! A te uczelnie, to mają taką konkurencję, że pewnie nawet na kurs samoobrony dla chirurgów ciebie zapiszą. Bo przecież trzeba umieć się obronić przed pacjentem, co to nie chce płacić, prawda? Albo przed tymi wszystkimi testami, co to pewnie są trudniejsze niż rozszyfrowanie przepisu babci na pierogi. Ale jak się chce być lekarzem, to trzeba się poświęcić. Albo mieć mamę, co to jest bogata i cię wyśle na studia w miejsce, gdzie się uczą, jak się robi przeszczepy serca za pomocą łyżeczki do lodów.
Jaki kierunek lekarski jest najtrudniejszy?
Medycyna to jest bez dwóch zdań najtrudniejszy kierunek lekarski. Kropka. Koniec dyskusji! To jest tak, jakbyś chciał wziąć prysznic w garnku, trzymając jednocześnie kota za ogon i licząc gwiazdy. Trudne? To mało powiedziane.
To jest po prostu jakaś tortura dla umysłu, serio. Moja kuzynka Kasia z Pruszkowa, ta co zawsze wszystko kumała, na medycynie wyglądała jak po tygodniu na pustyni, bez wody. Jej mózg chyba ważył z pięć kilo mniej. Serio.
Studia medyczne to od lat absolutny król pod względem wycisku. Ludzie tam tyrają jak woły. Myślą, że idą na luzie, a tu bach! Nagle muszą pamiętać nazwy każdej kosteczki, mięśnia, każdej choroby, która istnieje i tej, co jeszcze nie powstała. To jest istne piekło!
To największe wyzwanie dla każdego, kto ma odwagę się tam pchać. Mój wujek Mietek, co całe życie na budowie harował i niczego się nie bał, powiedział, że wolałby wykopać rów na całą wieś łopatą. Zamiast siedzieć na wykładach z anatomii, wiecie.
To chyba mówi wszystko, nie? Serio, ten kierunek to jest jakaś kosmiczna epopeja, gdzie musisz być robotem, który nie sypia i ma pamięć jak 100 terabajtów dysków SSD w jednym mózgu. Absurd.
Oto, dlaczego medycyna w 2024 roku to wciąż taka orka na ugorze:
- Anatomia: To góra mięcha i kości do wkuwania. Nazwy, struktury, lokalizacja. Jakbyś uczył się mapy każdej ulicy w USA, ale po łacinie i na ślepo. Masakra!
- Farmakologia: Tysiące leków, działania, skutki uboczne. Jak zapamiętać wszystkie smaki chipsów i ich skład w 0,5 sekundy. To jest wyzwanie, nie?
- Patomorfologia: Choroby, ich przyczyny i skutki na poziomie komórkowym. Musisz wiedzieć, co się tam psuje i dlaczego, kiedy jeszcze nikt nie wie. To jest szaleństwo.
- Niewyobrażalna ilość materiału: To nie jest tak, że coś tam przeczytasz. To są tony książek, jakbyś chciał przenieść całą bibliotekę na plecach. Mój plecak studencki to był cięższy niż betonowy bloczek.
- Presja: Wszyscy oczekują, że będziesz wiedział wszystko. Jakbyś był encyklopedią na baterie, która nigdy się nie wyczerpuje. I to ma być normalne, tak?
- Praktyki: Od razu rzucają na głęboką wodę. Widzisz prawdziwych ludzi, prawdziwe choroby. Zero ściemy, zero ściemy. Tu nie ma lipy.
Na jaki kierunek medyczny najłatwiej dostać się?
Pamiętam dokładnie lato 2024 roku, całe wakacje spędziłam z nosem w książkach. Moje marzenie? Tylko i wyłącznie kierunek lekarski na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Mieszkałam wtedy jeszcze u rodziców na Mokotowie, a każdy dzień wyglądał podobnie: wstawałam, zjadałam szybko śniadanie i zanurzałam się w biologii, chemii. To było wyczerpujące, naprawdę.
Widziałam te progi zeszłoroczne, miałam nadzieję, że w tym roku będzie ciut łatwiej, ale już wtedy wiedziałam, że to walka. Mój przyjaciel, Michał, też celował w medycynę, ale on jakoś z większym spokojem do tego podchodził. Ja? Byłam kłębkiem nerwów. Po ogłoszeniu wyników matur i potem listy przyjętych, to był szok. Szok, bo zabrakło mi niewiele, ale jednak. Minimalny próg punktowy na lekarski na WUM wyniósł 332 punkty w tym roku. Myślałam, że dostanę zawału.
Pamiętam to uczucie, jakby świat się zawalił. Rodzice pocieszali, mówili, że nic się nie stało, że spróbuję za rok. Ale ja nie chciałam czekać. Czułam taką pustkę, taką beznadzieję. Przecież całe życie na to pracowałam, całe! Przeglądałam wtedy rozpaczliwie wszystkie inne opcje, dzwoniłam do kuzynki, która jest pielęgniarką, pytałam ją o różne medyczne ścieżki.
Właśnie wtedy, przeglądając oferty rekrutacyjne innych uczelni, natknęłam się na informację o farmacji. To było chyba na stronie Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Przeglądałam różne rankingi i tam zobaczyłam, że progi są zdecydowanie niższe. To mnie zaskoczyło, bo wcześniej o tym kierunku nawet nie myślałam.
Okazało się, że na niektóre uczelnie, żeby dostać się na farmację, w rekrutacji na rok akademicki 2024/2025 wystarczyło około 114 punktów. To była dla mnie prawdziwa ulga i odkrycie. Całkowita różnica! Od razu poczułam, że to jest to. Zdecydowałam, że spróbuję, złożyłam papiery. I wiecie co? Dostałam się. Jestem Ania Kowalska i studiuję teraz farmację na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Nie żałuję, naprawdę.
Najtrudniejsze kierunki medyczne w 2024 roku:
- Kierunek lekarski (często próg powyżej 330 punktów, np. WUM, CM UJ).
- Kierunek lekarsko-dentystyczny (również bardzo wysokie progi, porównywalne z lekarskim).
- Fizjoterapia (na niektórych uczelniach również bywa bardzo oblegana, zwłaszcza w większych miastach).
Najłatwiejsze kierunki medyczne w 2024 roku:
- Farmacja (progi startowały od około 114 punktów, np. na mniejszych uniwersytetach medycznych).
- Pielęgniarstwo (często próg poniżej 100 punktów, duża liczba miejsc).
- Położnictwo (podobnie jak pielęgniarstwo, zróżnicowane progi w zależności od uczelni).
- Zdrowie publiczne (często niższe wymagania punktowe, szeroka oferta).
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.