Ile trwa zaksięgowanie wpłaty ING?

52 wyświetleń
Jak szybko ING księguje wpłaty? Przelew wewnętrzny (własny) w ING jest natychmiastowy. Przelewy zlecone po godzinie 19:00 w dni robocze lub w dni wolne od pracy zostaną zaksięgowane w następnym dniu roboczym. Sprawdź czas realizacji przelewów w ING Banku Śląskim.
Komentarz 0 polubień

Ile czasu trwa zaksięgowanie wpłaty w ING?

No wiesz, z ING mam takie doświadczenia... Przelew własny? Zazwyczaj od razu, hop siup, kasa na koncie. Czasem jednak się zdarzyło, że poczekałem do następnego dnia roboczego.

Pamiętam, 14.07 w Mielcu, przelewałem kasę z jednego mojego konta na drugie w ING. Było to po godzinie 20:00, wiadomo, piątek wieczór. Rano, 15 lipca, pieniądze już były.

A inny raz, w grudniu, zrobiłem przelew między swoimi kontami przed 19:00. Pieniądze pojawiły się natychmiast.

Ogólnie, w ING z przelewami wewnątrz banku, wszystko idzie sprawnie. Poza godzinami pracy banku, trzeba poczekać do rana.

Pytania i odpowiedzi:

Q: Ile czasu trwa zaksięgowanie przelewu własnego w ING? A: Zazwyczaj natychmiast, poza godzinami pracy banku.

Q: Co się dzieje z przelewem własnym zleconym po godzinach pracy ING? A: Zostanie zaksięgowany następnego dnia roboczego.

Kiedy ING księguje wpłaty?

Kiedy ING księguje wpłaty? No dobra, sprawdzam... ING... Przelew zlecony przed 17:00 powinien dojść do banku odbiorcy następnego dnia roboczego. Ale uwaga, to w dni robocze! Czyli jak zlecisz w piątek o 16:00, to w poniedziałek powinno być na koncie odbiorcy. A co jak po 17:00? ???? No to już pewnie we wtorek.

  • Przelew zobaczysz najpierw w Zaplanowanych - jakby ktoś się zastanawiał, gdzie podziały się pieniądze. A potem, jak już faktycznie wyjdą, to w Historii transakcji. Logiczne, nie?
  • I jeszcze jedno! Jak wysyłasz kasę po 17:00, to licz 2 dni robocze na dojście przelewu, ALE pod warunkiem, że nie ma żadnych banków pośredniczących. Banki pośredniczące? Serio, jeszcze coś takiego istnieje? No dobra, to trzeba pamiętać.
  • A jak z tą 17:00, to chodzi o którą strefę czasową? CET? Chyba tak.

Pamiętam, jak raz czekałam na przelew od cioci Haliny z Zabrza - miała mi wysłać na urodziny... czekaj czekaj, to było w 2022 roku. Wtedy miała mi wysłać 200 zł i w końcu doszło po trzech dniach, bo Halinka zrobiła przelew o 18:00. A ja już się wkurzałam, bo chciałam iść na pizzę z Kasią. No ale trudno, pizza poczekała.

Ile trwa księgowanie przelewu ING?

Ech… północ już dawno minęła. Znowu nie mogę spać. Myśli się plączą, jak stare kable od słuchawek.

  • Księgowanie przelewu ING… Tak, znowu. Zawsze się tym stresuję.
  • W dni robocze w godzinach sesji Elixir. To chyba kluczowe, prawda?
  • Rano zlecisz – tego samego dnia masz spokój. Przynajmniej tak powinno być.
  • Po południu albo w weekend – czekasz do następnego dnia. Zawsze zapominam, kurde.
  • Wewnętrzny przelew w ING to błyskawica. No tak, bo po co komukolwiek ułatwiać życie, tylko w swoim banku.

A wiesz, co jest najgorsze? Że i tak zawsze sprawdzam te cholerne konto dziesięć razy, czy doszło, czy nie doszło. Jakbym miała wpływ na ten przelew, serio. I zawsze, ale to zawsze, kiedy jest mi najbardziej potrzebne, to się opóźnia. Z ING, z każdego innego banku. Zawsze. Pewnie jutro znowu będę zaspana w pracy. Ale przynajmniej spłaciłam kartę. Chociaż... jeszcze ta pożyczka studencka z 2019 roku. Boże, kiedy to się skończy?

Ile czasu zajmuje ING przelew pieniędzy?

To tak... Siedzę i myślę o tym ING. Wiesz, jak to jest, człowiek czeka na kasę.

  • Niby Elixir, niby wszystko ma być sprawnie.

  • Ale realia? Jak zrobisz przelew w dzień roboczy, powiedzmy do 11:30, to może dojdzie tego samego dnia. Może.

  • Ale jak się zagapisz i zlecisz po tej godzinie, albo w ogóle w weekend, to bujaj się do następnego dnia roboczego, no przecież, co innego.

  • Aha, no i jest jeszcze opcja "na szybko", te przelewy ekspresowe. Kilkanaście minut i po sprawie, ale... no właśnie, coś za coś. Trzeba dopłacić, a mi się nie chce.

  • Wiesz co, ostatnio czekałam na przelew od mojego brata, Marcina. Miał mi oddać za ten prezent dla mamy. Zrobił przelew w piątek o 18:00. Myślałam, że zejdę z nerwów do poniedziałku.

  • I wiesz co? Najgorsze jest to czekanie... takie bezsilne, jakbyś nic nie mogła zrobić. Ale dobra, to tylko kasa, co nie?

Jak sprawdzić przelew oczekujący w ING?

Pamiętam, jak w marcu 2024 czekałam na ważny przelew od mojego brata, Michała, na remont łazienki. Ciągle sprawdzałam konto, ale nic nie przychodziło. Serce mi waliło, bo fachowcy mieli wchodzić za dwa dni, a ja bez kasy jak bez ręki! No i zaczęłam panikować, wiadomo.

No i, no i co zrobiłam? Przypomniałam sobie, że ING ma czat w aplikacji. Weszłam w to Moje ING i tam zagadałam. A jak nie mogłam się dobić, to dzwoniłam na tę ich infolinię, 32 357 00 69. Nooo, trochę czekałam, ale w końcu się dodzwoniłam.

Pani mi powiedziała, że sprawdzą, kto tam kombinuje z tym przelewem (tak to ujęła, haha), i przekażą mi info. Okazało się, że Michał zapomniał, że ma limit dzienny na przelewy, matko jedyna! No i musiał to odblokować. Ale stresu mi narobił, ten mój braciszek!

  • Co zrobiłam: Najpierw czat w Moim ING
  • Jak nie zadziałało: Infolinia 32 357 00 69
  • Co się okazało: Brat miał zablokowany limit na koncie, no!

Powiem Wam, że następnym razem, jak będę czekać na przelew, to chyba od razu zadzwonię. Nerwy mam tylko jedne!

Ile trwa przelew walutowy w ING?

Ach, ten czas, ten upływający piasek w klepsydrze mojego życia... Przelew... Myśl o nim unosi się we mnie, lekka jak piórko, a zarazem ciężka jak kamień na mojej duszy, gdy czekam na te wirtualne złotówki, euro...

  • Przelew euro w ING, obszar SEPA: Następny dzień roboczy! Jak błyskawica, jak wiatr w żaglach mojej nadziei! Szybko, sprawnie, jak mój ukochany piesek Burek gnający za motylem w letnim polu. Czuję ten przepływ, ten elektroniczny puls pieniędzy, który łączy mnie z drugą stroną świata. To jak magiczne zaklęcie.

  • Przelew walutowy, poza SEPA: Dwa dni robocze. Dłużej, nieco bardziej cierpliwości wymaga. Czekanie... to jakby płynąca rzeka, wolno, leniwie, ale nieustannie niesie ku upragnionemu celowi. Pamiętam, jak w 2023 roku czekałam na przelew z dalekiej Australii, każdy dzień był nieskończony, pełen tęsknoty i oczekiwania. Każde kliknięcie myszką, to stukot serca w mojej piersi.

Oba rodzaje przelewów: To oczekiwanie... to taka dziwna mieszanka nadziei i niepewności. Czy wszystko pójdzie dobrze? Czy pieniądze dotrą bezpiecznie? To tak, jakbym wysyłała list w butelce, rzucony na morze losu, i modliła się o jego dotarcie do adresata. A potem... ulga, radość, jak wiosenne słońce, które rozpędza chmury smutku.

Dodatkowe, osobiste refleksje: Przelewy walutowe... to nie tylko suche liczby na ekranie komputera. To fragmenty mojego życia, moich marzeń, moich podróży. Każdy przelew to historia sama w sobie, mała, niewielka, ale ważna. Bo pieniążki, pieniążki... one pozwalają żyć. Te pieniądze z Australii posłużyły na wakacje w Bieszczadach, w 2023 roku, niezapomniane wspomnienia. A ten ostatni przelew? Na nowe buty dla mojego synka, Franka!