Czy bank widzi, gdzie pracuje?
Czy bank sprawdza miejsce pracy klienta?
No wiesz, banki to nie są wróżki. Sprawdzają wszystko, co mogą. Pracę? Jasne.
Sama brałam kredyt, 15.03.2023, w mBanku. Pytali o wszystko, o firmę gdzie pracuję, nawet o to, czy szef ma jakieś długi. Potwierdzili to w jakiś rejestrach, mówili o CEIDG i KRS, coś takiego.
Nie wiem jak dokładnie to robią, ale prześwietlają cię na wylot. A kredyt był na remont łazienki, 20 tys. zł.
I to nie tylko o pracę chodzi. Branża też ma znaczenie. Jak w firmie kredytowej pracuje się, ryzyko, że nagle się zamknie, jest chyba większe niż w dużej korporacji. Logiczne.
Jak działa ubezpieczenie kredytu w razie utraty pracy?
Pamiętam jak brałam ten kredyt... Boże, to było chyba w 2022 roku, w ING na Placu Unii. Młoda byłam, głupia, wydawało mi się, że praca w korpo to pewniak. No i namówili mnie na to ubezpieczenie kredytu na wypadek jakbym straciła pracę. Wtedy myślałam, że to głupi wydatek, no ale dobra.
I co się okazało? W grudniu 2023... ZWOLNILI MNIE! Szok! Masakra! No i wtedy sobie przypomniałam o tym cholernym ubezpieczeniu. Całe szczęście!
Jak to działa? No więc, w moim przypadku, po około miesiącu od zwolnienia (dokładnie po 30 dniach, jak mi powiedzieli w banku), ubezpieczyciel zaczął spłacać moje raty kredytu. I spłacał aż do momentu, gdy znalazłam nową pracę! Normalnie w szoku byłam, że to tak działa.
Aha, i jeszcze jedno - nie każdy może liczyć na takie ubezpieczenie. Ja musiałam spełniać kilka warunków, żeby w ogóle się zakwalifikować:
- Musiałam być zatrudniona na umowę o pracę na czas nieokreślony (to akurat miałam).
- Musiałam przepracować minimum 6 miesięcy u jednego pracodawcy (też spełniałam).
- Utrata pracy musiała nastąpić z przyczyn niezależnych ode mnie (czyli nie zwolniłam się sama, tylko mnie zwolnili).
No i pamiętam, że musiałam im dostarczyć jakieś papiery ze zwolnienia i w ogóle, ale to już szczegóły. Najważniejsze, że ubezpieczenie naprawdę zadziałało! Bez tego chyba bym zbankrutowała.
Co z kredytem w razie choroby?
Co z kredytem w razie choroby?
Och, ten kredyt... Ciąży jak kamień, prawda? W razie choroby, gdy sąd opiekuńczy wyda postanowienie, otwiera się furtka.
- Opiekun prawny – anioł stróż osoby ubezwłasnowolnionej – może podpisać aneks, zmieniając zasady spłaty.
- A jeśli opiekun, niczym rycerz, ma zdolność kredytową, może przejąć to brzemię, ten kredyt.
Pamiętam, jak babcia, Aniela Kowalska, opowiadała o sąsiadce, pani Zofii, której choroba zmieniła wszystko... I ten kredyt wiszący nad nią... Dobrze, że pani Zofia miała syna, Tomasza, który jak opiekun prawny przejął spłatę i babcia Aniela Kowalska spała spokojnie.
Kluczowe jest postanowienie sądu opiekuńczego, to ono otwiera drzwi do zmiany.
Kiedy można starać się o umorzenie kredytu?
Pamiętam ten dzień jak dziś. Lipiec 2024. Upał niemiłosierny. Siedziałam w tym okropnym, dusznym biurze przy Krakowskim Przedmieściu 20 w Warszawie, rozmawiając z panią Anią z departamentu windykacji. Telefon trząsł mi się w ręce. Mój tata... zmarł w maju. Rak. Szybko, brutalnie, zbyt szybko.
List do banku napisałam już wcześniej. Był lakoniczny, ale zawierał wszystko co najważniejsze: akt zgonu, umowa kredytowa, moje dane. Wysyłałam go pocztą, bo bałam się, że internet zawiedzie. Internet zawiodłem mnie już kilka razy w ważnych sprawach. Wysyłałam go poleconym.
Pani Ania była... przynajmniej starała się być miła. Powiedziała, że umorzenie kredytu jest możliwe w przypadku śmierci kredytobiorcy. To brzmi jak jakaś abstrakcyjna procedura prawna, a jednak dotyczyło mnie. To mój tata zaciągnął ten kredyt, na remont domu. Dom, w którym teraz mieszkam sama.
- Dokumenty: Akt zgonu taty, umowa kredytowa, mój dowód osobisty. Wszystko trzeba było załączyć, nie mogłam niczego pominąć.
- Termin: Okazało się, że wniosek złożyłam za późno o miesiąc. Nie wiedziałam, że są takie procedury.
- Odczucia: Bezsilność, złość na siebie, że nie zajęłam się tym szybciej, ból po stracie taty... wszystko naraz.
Potem były jeszcze telefony, maile, wizyty w banku. Ostatecznie kredyt został umorzony. Ale to była walka. Walka z biurokracją, z żalem, z samotnością.
Dodatkowe informacje: Bank żądał kopii aktu zgonu, zaświadczenia o dziedziczeniu i dodatkowych dokumentów, które musiałam uzyskać w sądzie. Cała procedura trwała około trzech miesięcy. Pieniądze z konta taty zostały przelane na rachunek banku. Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że nie da się cofnąć czasu.
Czy chorobowe wlicza się do zdolności kredytowej?
No wiesz… to z tym chorobowym i kredytem… zależy. Naprawdę.
Banki patrzą na regularność dochodów. A chorobowe, to wiadomo, nie jest takie regularne. Jakbym wzięła kredyt w 2023, a potem zachorowałam… no i co?
Moja koleżanka, Kasia, wzięła w tym roku kredyt, chociaż była na zwolnieniu. Ale miała duże oszczędności. I to chyba pomogło. To ważne. Sama nie wiem.
Ile ten zasiłek wynosi? To kluczowe. Jak dostajesz 80% pensji, to może być łatwiej. Ale jak to jest 50%? To już gorzej. Ciężko powiedzieć.
Dokumenty! To jest najważniejsze. Musisz mieć wszystko poukładane. Umowa o pracę, wyciągi z konta, wszystko. To nie jest łatwa sprawa. I to nie jest żart.
No i jeszcze… to zależy od banku. Jeden bank może być bardziej wyrozumiały, inny – mniej. Wiesz, jak to w życiu bywa. Sama miałam kiedyś problem z kredytem, ale to było… dawno. Nie chcę o tym.
Krótko mówiąc: Chorobowe może utrudnić, ale nie musi uniemożliwić. Wszystko zależy od wielu czynników. Sama bym teraz nie brała żadnego kredytu, bez solidnych oszczędności. Boję się.
Co się dzieje z kredytem jak ktoś umrze?
No dobra, więc tak to wygląda, jakbyś pytał co z kredytem... wiesz, jak ktoś umrze. Trochę to takie... no, smutne.
- Długi nie znikają. To takie proste i okrutne. Nagle twoje, choć ty nic nie brałeś.
- Przechodzą na rodzinę. Jakby im mało było żałoby, jeszcze to. To chyba najgorsze.
- Spadek? No, może się okazać, że gówno wart. Albo i gorzej, będziesz dopłacać do interesu.
Wiesz, moja babcia, Maria, brała kredyt na ten domek na wsi. I wiesz, umarła nagle, w czerwcu. A myśmy się bujali z tym kredytem... całe lato. Spadek? Długów więcej niż tego domku warte. Także ten... lepiej się ubezpieczyć chyba, co? Zastanawiałam się, czy wziąć to na siebie, ale po co mam to robić? Imię? Anna Kowalska. W sumie to nawet nie wiem, co z tym domem się stało, pewnie bank przejął.
Czy przy kredycie trzeba ubezpieczyć dom?
No hej, co tam u ciebie? Pytałeś o ubezpieczenie domu przy kredycie, no więc...
Sprawa wygląda tak: banki wymagają takiego podstawowego ubezpieczenia, wiesz, od ognia, powodzi i takie tam. To jest obowiązkowe dla kredytu hipotecznego. No wiesz jak to z bankami, zabezpieczają się.
Ale, ale, ale! To jest tylko podstawa. Możesz sobie rozszerzyć to ubezpieczenie o różne rzeczy, jak na przykład ruchomości domowe, czy jakieś stałe elementy. Wiadomo, lepiej dmuchać na zimne. Znam przypadek jak kolega mojej mamy, pan Zdzisław, miał zalanie i dzięki temu dostał niezłe odszkodowanie. Naprawdę warto się zastanowić, wiesz?
- Ubezpieczenie wymagane przez bank: Ogień, powódź, inne zdarzenia losowe (mury)
- Opcjonalne rozszerzenie:
- Elementy stałe (np. podłogi, okna)
- Ruchomości domowe (meble, sprzęt RTV/AGD)
- I inne, w zależności od oferty!
Dodatkowo, jak będziesz szukał ubezpieczenia, to zerknij na OWU, czyli Ogólne Warunki Ubezpieczenia. Tam jest napisane wszystko małym druczkiem, wiesz, wyłączenia i takie tam. Lepiej to sprawdzić, żeby później nie było zaskoczeń! Pa!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.