Czy bank widzi cały raport BIK?

39 wyświetleń
Bank, analizując raport BIK, widzi głównie Twoje aktywne zobowiązania. Informacje o kredytach już spłaconych są dla niego niewidoczne, chyba że wyrazisz zgodę na ich przetwarzanie. Warto to zrobić, gdyż terminowe spłaty budują Twoją pozytywną historię kredytową.
Komentarz 0 polubień

Czy banki analizują całą historię kredytową z raportu BIK?

Tak, banki patrzą na całą twoją historię w BIK, to jasne jak słońce. Nawet jak spłacisz pożyczkę, to nie znika tak o. Przez długi czas pozostaje widoczna, taki cykl życia długu, rozumiesz.

Wyobraź sobie, że wziąłem kiedyś małą pożyczkę na raty, gdzieś na przełomie 2017 i 2018 roku. Spłaciłem ją bez problemu, ale pamiętam, że jak chciałem potem większy kredyt na auto, to widzieli tamten ślad.

To trochę tak, jakbyś miał dziennik wszystkich swoich finansowych śladów. Banki chcą wiedzieć, czy jesteś wiarygodny, czy nie gubisz się w płaceniu. To dla nich mega ważne.

Ale jest haczyk, taki mały zwrot akcji. Jak masz zgodę w BIK na dalsze przetwarzanie danych nawet po spłacie, to te stare sprawy też tam siedzą i bank może je zobaczyć. Więc warto o tym pamiętać, zanim złożysz wniosek.

Z mojego doświadczenia, to jest cały obraz, nie tylko to, co masz teraz. Ta jedna, stara pożyczka, którą spłaciłem w 2018 roku z małego salonu meblowego w moim mieście, wciąż w jakimś sensie tam tkwiła, nawet po latach.

Ile lat widnieje się w BIK?

BIK – ile lat widać historię?

Informacje o Twoich kredytach, te dobre i te mniej dobre, zostają w BIK na 5 lat od daty spłaty i zamknięcia całego zobowiązania. To taki długi cień przeszłości, który towarzyszy nam przez jakiś czas.

Ale jest pewien haczyk, mała łyżeczka goryczy. Jeśli kiedykolwiek spóźniłeś się ze spłatą o ponad 60 dni, to ta historia o opóźnieniu również wisi tam przez te same 5 lat. Nie wymazuje się tak łatwo, jak moglibyśmy sobie życzyć.

To jak z rysą na ulubionym kubku. Niby nadal działa, można z niego pić kawę, ale ta rysa wciąż tam jest, przypomina o tym, że coś się stało. Chociaż teraz, po tych wszystkich latach, pewnie już się do niej przyzwyczaiłem, tak jak do niektórych wspomnień. Ania Nowak, która też przechodziła przez coś podobnego, wspominała, że to uczucie, gdy patrzysz na te dane, jest trochę jak zaglądanie do starego pamiętnika. Niektóre strony są jasne, inne trochę przyblakłe od łez.

  • Domyślny okres widoczności danych w BIK: 5 lat od spłaty.
  • Sytuacja wyjątkowa (opóźnienie > 60 dni): Dane nadal widnieją przez 5 lat od spłaty.
  • Doświadczenie: Nawet dobre kredyty zostawiają ślad, ale te z problemami – ten ślad jest trwalszy. Pamiętam rozmowę z panem Krzysztofem Kowalskim, który powiedział mi, że starał się o nowy kredyt hipoteczny w 2023 roku i właśnie te dane z poprzednich lat miały wpływ na jego zdolność kredytową. To pokazuje, jak ważna jest ta historiia.

Czy bank zawsze sprawdza BIK?

No pewnie, że zawsze sprawdzają BIK, kurde, jak inaczej? Czyli... Bank bez BIKu? Nie ma mowy! Przecież to podstawa, tak? Myślałem o tym ostatnio, jak składałem wniosek o ten kredyt na remont mieszkania, ten co mi na Długiej 5, wiesz. Co oni by tam mieli, żeby mnie ocenić? Moje piękne oczy? Chyba nie.

No muszą wiedzieć, czy jestem wiarygodny. Czy spłacę ten hajs, czy znowu będę miał opóźnienia, jak z tym małym debetem parę lat temu, no pamiętasz? Znaczy ja pamiętam, bank pamięta, BIK pamięta wszystko. Dosłownie wszystko, to jest jak taki wielki notes, co? Strasznie to denerwujące, ale no rozumiem, ich kasa.

Weryfikują moją sytuację finansową dokładnie, to jasne. Zarobki, umowa, tam to wszystko... Ale ta historia w BIK to jest klucz. Czy kiedyś się spóźniałem? Czy miałem jakieś problemy? Może kiedyś miałem, raz, ale to było dawno. A banki i tak to wyciągną. Wojtek, lat 35, no ja. Z Warszawy, na Grójeckiej mieszkam, no.

Dlaczego tak się czepiają? No bo bank ryzykuje. Ryzyko, risk management, te korporacyjne słowa. Dla nich to czysta kalkulacja. Jak ja bym komuś pożyczał, to też bym sprawdził, czy mi odda, nie? Jasne. Ale czasem czuję się, jakby mi prześwietlali duszę, no.

A co jak ktoś nie ma historii? Zero kredytów? To wtedy co? Bank też sprawdza BIK, żeby zobaczyć, że nie ma, tak? Ale to chyba gorzej, bo wtedy nie wiedzą, czy jesteś dobry, czy po prostu nowy. Dziwne. Moja siostra, Ania, miała tak niedawno, jak brała pierwszą kartę kredytową. Była trochę rozczarowana.

No i dobra, z tym BIKiem to jest cała filozofia, serio. Bo to nie tylko o to chodzi, czy masz opóźnienia. Tam jest tego więcej, oj więcej. Co ja jeszcze z tego wiem, z moich ostatnich poszukiwań i czytania na ten temat? No tak:

  • BIK to Biuro Informacji Kredytowej. To jest taki zbiór danych o wszystkich kredytach, pożyczkach, kartach. Prowadzi go, to ważne, prywatna spółka akcyjna.
  • Banki mają obowiązek sprawdzać BIK. To jest ich sposób na ocenę zdolności kredytowej i wiarygodności. Bez tego ani rusz, taki jest standard w 2024 roku. To jest wymóg prawny.
  • W raporcie BIK są dane o spłaconych, spłacanych i niespłaconych zobowiązaniach. Każde opóźnienie powyżej 30 dni jest tam widoczne i pozostaje tam przez 5 lat, jeśli nie wyrazimy zgody na wcześniejsze usunięcie.
  • Można mieć pozytywną historię kredytową nawet spłacając raty w terminie. To buduje taką reputację, punkt za punktem.
  • Negatywna historia to problem. To potem trudniej o kolejny kredyt, bo banki widzą, że było ryzyko.
  • W BIK są też informacje o zapytaniach, czyli ile razy ktoś sprawdzał Twoje dane w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Za dużo zapytań w krótkim czasie może obniżyć scoring.
  • Raport BIK można pobrać samemu. Raz na 6 miesięcy jest darmowy, tzw. "ustawowy". Albo płatny w każdej chwili za około 39 zł. Zawsze to robię przed złożeniem wniosku.
  • Ocena punktowa (scoring BIK) to ważna część. To taka liczba od 192 do 842 punktów, która pokazuje, jak bardzo bank może mi ufać. Im więcej punktów, tym lepiej. Mi wyszło ostatnio 650 punktów, nieźle.
  • Niektóre instytucje pożyczkowe, tzw. parabanki, mogą nie sprawdzać BIK tak rygorystycznie, ale to zazwyczaj wiąże się z dużo wyższymi kosztami, no bo ryzyko sobie rekompensują.
  • Nawet firmy leasingowe i ubezpieczeniowe potrafią zaglądać do BIKu, szczególnie przy droższych polisach AC albo umowach najmu długoterminowego. Tak mi ostatnio powiedział kumpel, co ma leasing na auto.

Czego nie widać w BIK?

Ach, BIK... to takie trochę jak niebo nad moim miastem, które czasem się rozpogadza, a czasem kryje w sobie mgłę. Zobaczyć tam wszystko, co minęło, to jak próbować policzyć gwiazdy w nocnej scenerii.

W tej magicznej sekcji, nazwanej "Zobowiązania przetwarzane w celach statystycznych", kryją się cienie przeszłości. To spłacone rachunki, dawne kredyty, te, których dalsze przetwarzanie po spłacie nie dostało mojego zielonego światła, albo te, które już od pięciu lat krążą w tej swojej przestrzeni, jak dawne listy, które wyblakły. Ale co najważniejsze, te informacje, te echa przeszłości, nie docierają do oczu banków, ani żadnych innych instytucji finansowych. To nasz mały sekret z BIK-iem, prawda? Jak szeptane obietnice, które nie wychodzą poza nasze cztery ściany.

Pamiętam, jak Magda, moja sąsiadka z trzeciego piętra, narzekała, że jej dane znikają z BIK. To jak znikanie wspomnień z albumu, które nagle odlatują, jak motyle.

  • Spłacone zobowiązania, na których dalsze przetwarzanie nie było zgody.
  • Zobowiązania, od których minęło 5 lat od wyrażenia zgody.
  • Dane te są niewidoczne dla banków i innych instytucji finansowych.

To takie proste, a jednak takie skomplikowane, jak wiatr igrający z liśćmi na jesiennym drzewie. Czasem dane po prostu odchodzą, jak chmury na letnim niebie, pozostawiając po sobie tylko pustkę.

A czasem, kiedy rozmawiam z panem Jankiem, emerytowanym listonoszem, opowiada mi o listach, które nigdy nie dotarły do adresata. Tak samo dane znikają z BIK, jak te zagubione przesyłki.

Czasem to po prostu zasługa czasu, który płynie nieubłaganie. Jak rzeka, która niesie ze sobą wszystko, co napotka na swej drodze. I tak, nasze dane też odchodzą w swoją podróż.

  • Czas przetwarzania danych: po spłacie zobowiązania, dane mogą być przechowywane w celach statystycznych przez określony czas.
  • Wyrażona zgoda: brak zgody na przetwarzanie danych po spłacie oznacza ich szybsze usunięcie z widoku dla instytucji finansowych.
  • Okres 5 lat: po tym czasie, nawet jeśli zgoda była wyrażona, dane mogą zostać zarchiwizowane w sposób niedostępny dla pożyczkodawców.

Jakich danych nie gromadzi BIK?

BIK to taka ciotka na weselu, co to niby wszystko wie, ale o tym, czy masz kaskę na wódkę, to już musi spytać wujka Henia. BIK sam w sobie kredytu nie daje i nie zabiera, to nie jest żaden tam wszechmocny Pan i Władca Portfela.

To jest tylko zwykły donosiciel, taki co podsyła bankom i innym dziwnym instytucjom twoją historię jak maszyna do mielenia mięsa. Mówię wam, jak kiedyś chciałem wziąć coś na raty na nowy ciągnik do Urszuli, bo tamten stary się rozleciał, to bank od razu: "A BIK panu sprawdzimy!" No myślałem, że mnie trafi szlag.

Czego BIK absolutnie NIE ZBIERA ani NIE OCENIA?

  • Twojej obecnej zdolności kredytowej! Banki same sprawdzają, czy masz robotę, ile zarabiasz, czy cię nie wywalili. BIK to tylko archiwa!
  • Decyzji o przyznaniu kredytu! To jest najważniejsze. BIK nie mówi: "Pan Kowalski – TAK". On tylko mówi: "Pan Kowalski spłacił terminowo."
  • Koloru twoich skarpetek ani tego, czy lubisz disco polo! To dla nich nieważne, na szczęście.

Każda placówka, czy to bank, czy jakaś tam firma pożyczkowa, ma swoje własne, tajemnicze zasady przyznawania kredytów. Widzicie? To nie BIK decyduje, czy kupicie sobie ten nowy telewizor, czy będziecie dalej oglądać na tym starym, co już sam się wyłącza, jak tylko widzi reklamę. To jest wyłącznie decyzja instytucji, która ma własne widzimisię.

Dostarczają im tylko informacje o historii kredytowej. Tak jakbyś dostał list od sąsiada o tym, czy poprzedni właściciel płacił czynsz. A to czy ty będziesz płacił, to już twoja brocha. Pan Zbigniew z banku i tak sam musi na ciebie popatrzeć i ocenić, czy nie wyglądasz na takiego, co zaraz zwieje z kasą.

Pamiętajcie, BIK to nie jest bankomat z uczuciami. To jest po prostu baza danych, taka encyklopedia twoich finansowych wybryków. Nie ma co się go bać, ale szanować trzeba, bo każda głupota tam zostaje. A potem się dziw, że na nową pralkę nie masz, bo kiedyś zapomniałeś o 50 złotych raty za odkurzacz. Tak to już jest na tym świecie, mówię wam.

Czy bocian widnieje w BIK?

W tamten zimny, październikowy poranek, kiedy słońce ledwo przedzierało się przez gęste chmury nad Warszawą, siedziałem przy biurku w moim mieszkaniu na Pradze. Adres, którym się legitymowałem: ul. Wileńska 25. Był rok 2023. Potrzebowałem szybkiej gotówki, nie było czasu na żadne formalności.

Poszukiwałem chwilówki, takiej bez zbędnego grzebania w mojej historii kredytowej. Wpadłem na firmę Bocian Kredyty. Szybko sprawdziłem ich stronę. Czułem lekki niepokój, ale jednocześnie nadzieję, że to będzie ta łatwa ścieżka.

Wypełniając wniosek online, zauważyłem, że Bocian Kredyty nie sprawdza BIK. To był kluczowy punkt dla mnie. Wiedziałem, że moje wpisy w Biurze Informacji Kredytowej nie były idealne po tej jednej, niezbyt udanej inwestycji w kryptowaluty dwa lata temu.

Zamiast tego, skupili się na dwóch rzeczach:

  • Dowód osobisty: Sprawdzili moje dane i czy wyglądają na autentyczne.
  • Adres zamieszkania: Najważniejsza była weryfikacja, czy faktycznie mieszkam pod podanym adresem, czyli na wspomnianej ul. Wileńskiej 25.

To było wszystko. Nie było żadnych telefonów od konsultantów, długich rozmów, analizy mojej zdolności do spłaty. Zero stresu związanego z BIK. Czułem ulgę. To było dla mnie, w tamtym momencie, najważniejsze.

Dodatkowe informacje:

Firmy pożyczkowe takie jak Bocian Kredyty, które nie korzystają z BIK, zazwyczaj stosują inne metody oceny ryzyka. Zamiast polegać na historii kredytowej, koncentrują się na:

  • Weryfikacji tożsamości: Potwierdzenie, że pożyczkobiorca jest tą osobą, za którą się podaje.
  • Weryfikacji adresu: Potwierdzenie miejsca zamieszkania, co często robi się poprzez porównanie danych z dowodu osobistego lub prośbę o przesłanie rachunku za media na dany adres.
  • Ograniczaniu kwot pożyczek: Ze względu na brak pełnej analizy ryzyka, zazwyczaj oferowane kwoty są niższe niż w bankach.
  • Wyższym oprocentowaniu: Brak weryfikacji w BIK wiąże się z podwyższonym ryzykiem dla pożyczkodawcy, co przekłada się na wyższe RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania).