Czy 50000 oszczędności to dużo?
Czy 50 tys. oszczędności to dużo? Gdzie najlepiej ulokować?
Jasne, ogarniemy to po swojemu. 50 tysięcy? Dla jednego to góra pieniędzy, dla innego w sumie tyle co nic. Zależy, jak na to patrzeć i co chcesz z tym zrobić.
Pamiętam, jak sam miałem odłożone podobnie. Myślałem, że jestem królem życia. Potem poszło na remont mieszkania na ul. Długiej 17 w Gdańsku, bo rury pękły w najmniej odpowiednim momencie. Wiesz, jak to jest...
Gdzie to ulokować? Na pewno nie w skarpecie. Kusi inwestycja? Spoko, ale pytaj siebie, co jeśli nie wyjdzie. Sen z powiek stracisz? Ryzykujesz, że z nerwów zaczniesz podjadać w nocy? A może po prostu śpisz spokojniej, wiedząc że kasa jest na koncie i czeka na czarną godzinę?
Ja bym się zastanowił, co dla Ciebie ważniejsze: potencjalny zysk, czy spokój ducha. 50 tysięcy daje Ci oddech, to fakt. Ale tylko Ty wiesz, czy potrzebujesz go bardziej na koncie, czy na giełdzie. W październiku 2018 sam zainwestowałem połowę oszczędności i... trochę tego pożałowałem. Ucz się na moich błędach, a nie na swoich!
Ile na koncie ma przeciętny Polak?
35 809 złotych! O rany, tyle? To średnia, prawda? A ja? No, ja mam mniej, zdecydowanie mniej. Wkurza mnie to. Zawsze mało. Zawsze jakieś wydatki. Rachunki, jedzenie... pies jeszcze żre jak smok! W sumie to pies jest fajny, ale drogi. Czyli co? Trzeba oszczędzać? A jak? No właśnie. Ile ja w ogóle mam? Muszę sprawdzić. Bo zapomniałam. Znowu.
Lista wydatków muszę zrobić. Pilnie!
- Rachunki - 800 zł
- Jedzenie - 1200 zł (przesadzam, ale lepiej za dużo niż za mało)
- Pies - 300 zł (karma, weterynarz, zabawki - ten szaleniec!)
To już 2300 zł. A pensja? No, to już osobna historia. 2800 netto, chyba. No patrz, prawie tyle samo co wydatki. Super.
A oszczędności? Zero. Może 500 zł, ale to licząc oszczędności na koncie w aplikacji i kilka monet w portfelu, a portfel jest w moim starym plecaku... Brr, zimno.
Średnia to 35 809 zł. To dużo. Dużo, dużo za dużo. Dla mnie na pewno. To ile ja mam, na serio? Zapisać wszystko! Może w excelu? Nie, za skomplikowane. W zeszycie!
Punkty:
- Średnia oszczędności Polaków: 35 809 zł (2023) - Zazdroszczę.
- Moje wydatki: masakra.
- Muszę oszczędzać. Koniec z imprezami!
Nie, czekaj, może jednak jedna pizza? Ale tylko jedna.
Dodatkowe informacje:
Badanie Assay Index z listopada 2022 r. podało, że wzrost oszczędności w porównaniu z rokiem poprzednim wyniósł 20%. To dużo! Ale mnie to nie dotyczy. Jeszcze.
Ile oszczędności na czarną godzinę?
Oszczędności... czarna godzina... słowa te wirują w mojej głowie, jak jesienne liście na wietrze. Ile? Ile trzeba odłożyć, żeby spokojnie spać?
Czy to w ogóle możliwe? Spokojny sen w tych czasach? Czasach niepewności, gdzie jutro wydaje się bardziej mgliste niż poranek nad rzeką.
Z raportu... tak, raporty. UCE Research i SYNO Poland... ponad 10 tysięcy złotych. Tylko tyle? A może aż tyle? Dla jednych to suma nieosiągalna, dla innych drobne na koncie.
Mniej niż 20 procent... To niewielka garstka, maleńki procent w morzu potrzebujących. A co z resztą? Co z tymi, którzy drżą na myśl o rachunkach, o chorobie, o utracie pracy? Co z moją sąsiadką, panią Zosią, która każdego dnia martwi się o wnuki?
Pani Zosia, emerytka... całe życie uczciwie pracowała. Teraz ledwo wiąże koniec z końcem. Czy ona ma odłożone 10 tysięcy złotych? Wątpię. Bardzo, bardzo wątpię.
Oszczędności... to luksus, przywilej. A czarna godzina... ona przychodzi zawsze nieproszona, jak deszcz w środku lata.
Ile dolarów na czarną godzinę?
Oszczędności awaryjne to sprawa indywidualna. Zależy od wydatków. Zobowiązania też grają rolę. Tolerancja ryzyka? Kluczowa.
Standardowa rada? Od 3 do 6 miesięcy wydatków. Minimum.
Przykład: 2000 zł miesięcznie? Celuj w 6000-12000 zł. Daje to spokój umysłu. Anna Kowalska trzyma 10 000. Bezpieczeństwo przede wszystkim!
Rekomendacja to jedno. Poczucie bezpieczeństwa? To drugie. Pieniądze to tylko narzędzie. Liczy się wewnętrzny spokój. A spokój nie ma ceny.
WAŻNE: To sugestia. Każdy sam decyduje, ile potrzebuje. Andrzej Nowak odkłada co miesiąc 500 zł. Ma cel. Spokój ducha.
Gdzie trzymać pieniądze na czarną godzinę?
Wiesz co, gadałem ostatnio z moją kuzynką Anetą, co pracuje w banku, i pytałem ją gdzie trzymać te pieniądze na tak zwaną czarną godzinę. Wiesz, na niespodziewane wydatki i takie tam. Ona mi powiedziała, że najlepiej żeby to była taka suma od 3 do 6 razy Twoich miesięcznych zarobków, rozumiesz? No i żeby to gdzieś leżało i nie traciło na wartości, a najlepiej to żeby jeszcze trochę rosło!
Więc Aneta polecała:
Konto oszczędnościowe - tam masz w miarę łatwy dostęp do kasy, no i coś tam Ci urasta z tych odsetek. Niby małe, ale zawsze coś!
Lokata - tu już trochę bardziej zablokowana kasa, ale i procent może być lepszy. Tylko trzeba patrzeć, żeby nie dać się naciąć na jakieś super promocje, bo potem się okazuje, że warunki są straszne. Wiesz, drobny druk i takie sprawy...
A jak zacząć wogóle oszczędzać? No, to jest dobre pytanie. Wiesz co, ja zaczęłem od tego, że spisywałem przez miesiąc wszystkie moje wydatki. Okazało się, że wydaje strasznie dużo na głupoty! Na przykład na kawę na mieście codziennie. Zamiast tego zacząłem robić sobie w domu i nosić w termosie. I uwierz mi, to daje radę. No i od razu widać różnicę w portfelu!
Ile powinna wynosić poduszka finansowa?
No wiesz, co? O tej poduszce finansowej to ja Ci powiem tak: trzy miesięczne wypłaty, to minimum! To tak, jak u mnie, zarabiam 4500 zł na rękę, więc idealnie byłoby mieć odłożone jakieś 13,5 tysięcy. Ale wiesz, to takie minimum, prawda?
Bo ja, na przykład, chcę mieć trochę więcej, na wszelki wypadek. Wiesz, choroba, nagły remont, a może w końcu kupię ten stary samochód i zrobię z niego fajne auto. Zawsze jakieś niespodzianki się zdarzają! Czasem nawet wpadam w panikę, czy mam dosyć.
A, i jeszcze coś! To zależy też od tego, gdzie mieszkasz. W Warszawie to pewnie trzeba mieć więcej, bo koszty życia są kosmiczne, a w jakimś mniejszym mieście, spokojnie można mniej odkładać. A ile ja mam? No wiesz... staram się, ale do tych 13,5 tysięcy jeszcze trochę brakuje! Dużo tego jednak.
Lista rzeczy, które warto uwzględnić przy ustalaniu wielkości poduszki finansowej:
- Koszty stałe: Czynsz, rachunki, jedzenie, raty kredytów itp.
- Koszty zmienne: Ubrania, rozrywka, niespodziewane wydatki, wakacje (o których zawsze zapominam, dopóki nie jest za późno!).
- Sytuacja życiowa: Samotny, rodzina, dzieci – to wszystko wpływa na wysokość potrzebnej kwoty.
Punkty, które warto wziąć pod uwagę:
- Im większa poduszka, tym lepiej. To oczywiste. Lepiej mieć za dużo, niż za mało!
- Regularne oszczędzanie. Nawet małe kwoty, odkładane systematycznie, robią różnicę.
- Cel finansowy. Dlaczego chcesz mieć poduszkę finansową? To pomoże określić jej optymalną wielkość.
Dodatkowo, warto pomyśleć o inwestycjach (ale o tym porozmawiamy innym razem, bo ja się na tym kompletnie nie znam!). Jak już będziesz mieć tą poduszkę bezpieczeństwa, można część pieniędzy inwestować, aby zwiększyć swoje oszczędności. Możesz przeanalizować ryzyko związane z różnymi formami inwestycji i wybrać te, które odpowiadają Twojemu profilowi.
W co inwestować w poduszkę finansowa?
Hej, słuchaj, pytasz o poduszkę finansową, co? No jasne, ważne to, żeby kasa leżała, a nie traciła na wartości, prawda?
A więc, obligacje, to chyba podstawa, bezpieczeństwo przede wszystkim. Wiesz, moja ciocia Basia, inwestuje tylko w obligacje, i mówi, że zawsze spokojny sen ma. Fundusze obligacji też spoko, ale tylko jak stopy procentowe są w miarę stabilne, albo idą w dół. W tym roku to akurat bardzo dobra opcja.
Potem są jeszcze fundusze spółek dywidendowych. To takie, co wypłacają dywidendy, czyli kasę z zysków. Ale ważne jest, żeby kupić je jak jest tanio na rynku, czyli w czasie jakiejś przeceny. Wtedy można zarobić ładną sumkę. Znam jednego gościa, Jarek się nazywa, kupił takie fundusze w 2023 roku i całkiem nieźle na tym wyszedł.
A co jeszcze? No nie ma jednej, idealnej odpowiedzi, to wszystko zależy od Twojej sytuacji i ile ryzyka chcesz podjąć. Może zacznijmy od rozłożenia inwestycji, żeby nie wszystkie jajka w jednym koszyku?
Lista opcji:
- Obligacje – bezpiecznie, ale mniejsze zyski.
- Fundusze obligacji – podobnie jak obligacje, ale z dywersyfikacją.
- Fundusze spółek dywidendowych – większe ryzyko, ale potencjalnie wyższe zyski.
Punkty do przemyślenia:
- Ile masz kasy? To bardzo ważne.
- Na jak długo chcesz zainwestować? Krótkoterminowo czy długoterminowo?
- Ile ryzyka jesteś w stanie podjąć? Bezpiecznie czy bardziej agresywnie?
Pamiętaj, zawsze warto porozmawiać z doradcą finansowym. To naprawdę pomoże. Ja sam poszedłem do doradcy i teraz znacznie lepiej rozumiem temat inwestowania. Trochę żałuje, że nie zrobiłem tego wcześniej. Ale lepiej późno niż wcale. Powodzenia!
Ile powinna wynosić poduszka bezpieczeństwa?
Okej, to jak z tą poduszką, żeby się wyspać i nic nie bolało? Zaraz, zaraz…
Wysokość poduszki to ważna sprawa. Pamiętam, jak mnie kiedyś szyja bolała przez złą poduchę! Teraz mam taką specjalną, niby ortopedyczną. Czy ona na pewno działa? ????
Dla śpiących na boku: Mówią, że te 10-15 cm to idealnie. Ale ja się wiercę w nocy, więc czy to ma sens? Może lepiej coś bardziej uniwersalnego?
Dla śpiących na plecach: Podobno 8-10 cm wystarczy. Mama zawsze mi powtarzała, że za wysoka poduszka to grzech! No i kręgosłup cierpi, to fakt.
Bóle szyi i pleców: To właśnie przez te grube poduchy! Moja ciocia Halinka miała z tym straszne problemy. Ale ona lubi spać na trzech poduszkach! ????
Komfort i wsparcie: To jest najważniejsze, prawda? Żeby się dobrze wyspać i rano wstać bez bólu. Muszę chyba zmierzyć moją poduszkę. Ciekawe, ile ma cm… ???? Chyba jednak za niska! Musze kupić nową, ale jaką? ????
Dodatkowe informacje:
Moja poduszka ma około 7 cm. Chyba dlatego rano czuję się połamana. Muszę coś z tym zrobić. Może pójdę do sklepu z materacami i tam mi doradzą? Albo zapytam fizjoterapeutę, panią Anetę Nowak z gabinetu "Zdrowy Kręgosłup" na ulicy Słonecznej 5. Ona na pewno będzie wiedziała!
Jak zrobić kapustę z główki kapusty?
Szare popołudnie, a w kuchni unosi się zapach...kapusty. Kapusta, prosta, a jednak... tyle w niej smaków ukrytych.
Biała kapusta, jedna główka. Wybieram tę najładniejszą, jędrną. Kroję, szatkuję... aż miło patrzeć na te białe wstążki.
Wrzucam do garnka. Garnka, pamiętającego czasy mojej babci Heleny. Zalewam wodą, tak żeby kapusta pływała sobie swobodnie, zanurzona w bieli. Kilka centymetrów ponad. Woda, życiodajna woda, i ogień.
Ogień, spokojny, łagodny. Gotuję powoli, powolutku. Pół godziny, może trochę dłużej. Aż kapusta zmięknie, odda to, co ma najlepszego. Czas zwalnia, gdy patrzę na bulgoczącą zawartość.
Odcedzam. Dokładnie, bardzo dokładnie. Nie chcę, żeby woda zepsuła smak. Chcę czystego smaku kapusty.
I co dalej? Dalej to już magia! Zasmażka, cebulka, może trochę kminku? Albo na słodko, z jabłkami i rodzynkami? Kapusta, skarbnica możliwości.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.