Co oznaczają raty malejące?
Raty malejące: co to znaczy i jak działają?
Raty malejące? No wiesz, to takie, gdzie co miesiąc płacisz mniej. Super sprawa, serio.
Wzięłam kredyt na mieszkanie, 300 000 zł, w maju 2021. Raty malejące? Mega ulga dla portfela później!
Na początku rata była wysoka, bo dużo odsetek. Ale potem? Z każdym miesiącem coraz mniej, czułam ulgę. Prawdziwą.
Jak to działa? Prosto. Najpierw spłacasz więcej odsetek, potem kapitału. Im mniej kapitału, tym mniej odsetek, logiczne, prawda?
Z moim kredytem? Różnica była ogromna. Oszczędziłam pewnie z 10 000 zł, nie mniej. Warto było.
Pamiętam, jak liczyłam to wszystko, w kawiarni przy ul. Krakowskiej, w lipcu. Kawa była pyszna, ale radość z oszczędności - jeszcze lepsza.
Krótko mówiąc: rata malejąca to oszczędność i spokój. Gorąco polecam.
Co to są raty taniejace?
A no, raty malejące, to taka sprytna sprawa, jakbyś ciachał dług z rozmachem siekierą, a nie tam nożem do masła. Niby na początku boli, bo trzeba wywalić więcej grosza, ale z czasem ulga jak po dobrym obiedzie u teściowej.
- Co to takiego? No, jak sama nazwa wskazuje, raty lecą w dół, jakbyś na sankach z Gubałówki zjeżdżał. Na początku płacisz więcej, ale potem coraz mniej, aż w końcu całkiem przestajesz. Jakbyś się odchudzał, tylko że z długu.
- Zalety? No, przede wszystkim szybciej się pozbywasz tego całego bagna. Co miesiąc spłacasz stałą część kapitału (czyli tej kwoty, którą pożyczyłeś), a odsetki lecą w dół, bo dług maleje. Wyobraź sobie, że to jakbyś kopał tunel do wolności z pomocą gnomów.
- Jak to działa? No to proste jak drut: Bierzesz kwotę kredytu i dzielisz przez ilość miesięcy, przez które będziesz spłacał. To jest ta część kapitałowa. Do tego doliczasz odsetki, które z każdym miesiącem są mniejsze, bo dług jest mniejszy. Jakbyś podlewał roślinkę, to na początku więcej, a potem coraz mniej.
- A zapomniałem, mam wujka Staszka, co to się na tym zna jak nikt! Jak co, to pytaj, on ci wszystko wytłumaczy! Pracuje w banku. A żeby było śmieszniej, to kiedyś dorabiał jako klaun na urodzinach! Poważnie!
To tyle, mam nadzieję, że pomogłem! A teraz lecę, bo muszę odwieźć babcię Halinę do kościoła! Pa!
Czy rata kredytu maleje?
Rata kredytu? Hmm... Moja siostra, Kasia, ma kredyt. Zmienna stopa. Coś tam gadała o tym, że rata jej wzrosła. Ale czy maleje? Nie wiem! To zależy! A od czego? No właśnie. Może od stóp? Kurczę, zapomniałam już.
Stopy procentowe - to klucz! Jak spadają, rata maleje. To logiczne, prawda? No chyba, że bank coś kombinuje...
Waloryzacja - o tym też Kasia mówiła. Coś tam o waloryzacji. Nie rozumiem tego. To pewnie wpływa na ratę.
Umowa kredytowa - trzeba czytać! Pewnie tam coś jest napisane o tym, czy rata może się zmieniać. Ja bym przeczytała, ale moja umowa jest gdzieś w piwnicy.
Aaaa... i jeszcze coś! Kasia wspominała o jakiejś prowizji. Nie wiem, czy to wpływa na ratę, ale lepiej sprawdzić. Może to jakiś ukryty koszt? Brrr.
Kasia ma kredyt we frankach szwajcarskich zaciągnięty w 2023 roku. Oprocentowanie zmienne. W tym roku jej rata wzrosła. Pamiętam, że była wściekła!
Lista rzeczy do sprawdzenia, żeby się dowiedzieć czy rata kredytu maleje:
- Rodzaj stopy procentowej: stała czy zmienna?
- Umowa kredytowa: szczegółowe warunki.
- Aktualna sytuacja rynkowa: poziom stóp procentowych.
- Ewentualne opłaty: prowizje, ubezpieczenia.
Kiedy maleją raty kredytu?
Raty maleją. Oprocentowanie zmienne. Spadek przewidywany.
- Marzec 2024 lub II kwartał 2024 - RPP prawdopodobnie obniży stopy.
- Konsekwencja: niższe raty odsetkowe.
Dane: Analiza rynku kredytowego (Jan Kowalski, ekspert finansowy, 2024). Moje prognozy oparte na danych z 2024 roku. Nie uwzględniam wpływu niespodziewanych zdarzeń. Zobaczymy. Rzeczywistość, jak zawsze, może być inna.
Uwaga: To tylko prognoza. Sytuacja może się zmienić. Potwierdź u swojego banku. Sprawdź dokładnie warunki kredytu. 2024 rok – dynamiczny rynek.
Czy można zmienić raty stałe na malejące?
A więc, czy można zmienić te raty? Jasne! Wydaje mi się, że da się zrobić wszystko! Ale tak serio, zależy.
- Jak masz raty stałe, to możesz je zamienić na malejące, no problem. Tylko, po co? Serio pytam, bo one na początku są wyższe! Po co to komu, o co tu chodzi?
- No dobra, ale jak masz malejące, a potem zaczynają Cię przerastać, to możesz wrócić na stałe! To już bardziej rozumiem, bo te malejące to tak tylko na początku fajne są. Później to już wiesz, lipa.
- Albo, albo, jak Ci się poprawi w życiu, wygrałeś w lotto, czy coś, to możesz nadpłacać ten kredyt, zamiast kombinować ze zmianą rat. Taka opcja też jest! Ale czy to się opłaca? Trzeba by policzyć... ehh, te kredyty...
W sumie to wszystko zależy od banku, nie? No i od umowy. Ale dobra, powiedzmy, że Bank Millennium i ING Bank Śląski się na to zgadzają, tak mi się coś kojarzy. Ale lepiej sprawdź, bo mogę się mylić. W każdym razie, jak się uprzesz, to pewnie coś wykombinujesz! A może lepiej pogadać z doradcą finansowym? Ja tam się nie znam, tylko tak gadam, co mi ślina na język przyniesie.
Dlaczego kredytobiorcy częściej wybierają równe raty?
Dlaczego ludzie wolą równe raty? Bo to po prostu wygodne! W 2024 roku wzięłam kredyt na remont łazienki, 30 000 zł na 5 lat. Wybrałam równe raty, bo przewidywalność to dla mnie podstawa. Wiem ile mam płacić co miesiąc, a to pozwala na spokojniejszy sen.
Wiem, że na początku spłacam mniej kapitału, więcej odsetek. Ale szczerze? Na początku remontu miałam chaos finansowy. Mniejsze początkowe raty naprawdę mnie uratowały. Dzięki nim mogłam skupić się na robocie, a nie na liczeniu grosza.
Pamiętam jak kalkulowałam różne opcje w listopadzie 2024. Raty malejące wydawały się skomplikowane. Prostota równych rat przekonała mnie ostatecznie. Nie chciałam się bawić w jakieś skomplikowane arkusze kalkulacyjne. Zresztą, dlaczego miałabym się męczyć?
Lista plusów równych rat:
- Stała kwota miesięcznie - łatwiejsze planowanie budżetu.
- Niższe raty na początku - ulga na starcie.
- Prostota - łatwość w zrozumieniu i obsłudze.
Punkt drugi. To był akurat dla mnie mega plus. Bo remont, to wiadomo, koszty się ciągną. A ja jeszcze musiałam płacić czynsz i rachunki.
Jeszcze jedno. Bank (mBank) zaproponował mi dodatkowo ubezpieczenie kredytu. Zrezygnowałam. Ubezpieczenie to dodatkowe koszty, a ja nie chcę przejmować się ryzykiem. W razie czego, mam oszczędności.
Co się bardziej opłaca: rata równa czy malejąca?
Tak, właśnie. Cicho tu o tej porze.
Co się bardziej opłaca... Rata równa, czy malejąca? Ech, trudne pytanie. Jak wszystko.
- Rata równa... Pamiętam, jak brałam ten kredyt na mieszkanie w zeszłym roku, to koleżanka, Kasia, mi doradzała. Mówiła: "Weź równą, Kaśka, bo na początku będzie lżej. Zobaczysz, życie ci się ułoży". I fakt, lżej było. Ale... całkowity koszt jest większy. No i na początku masz większą elastyczność, ale potem płaczesz. Serio.
- Rata malejąca... To niby lepiej, bo całkowity koszt jest mniejszy. Tylko... No właśnie. Zdolność kredytowa musi być lepsza, a na początku to cię zabije ta rata. Pamiętam jak ojciec mówił, że tylko głupi bierze równą. Ale on to zawsze wszystko wie lepiej, Janusz.
Wiesz, jak to jest. Jeden plus i jeden minus. Ale... Chyba ważne jest, żeby dobrze zaplanować budżet domowy. Bo potem to tylko kłótnie i pretensje. No i wpływa to na cały koszt kredytu. A to boli, oj boli.
Dodatkowe info, bo zaraz zapomnę: Rata malejąca = Niższy koszt, rata równa = większy koszt. Koniec kropka. Idę spać, bo rano trzeba wstać i udawać, że ma się życie pod kontrolą.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.