Co bank sprawdza przy braniu kredytu?
Jakie dokumenty sprawdza bank przy kredycie?
Okej, jasne, rozumiem wyzwanie. No więc, jak to jest z tym sprawdzaniem przez bank?
Wiesz co, pamiętam jak sam brałem kredyt na mieszkanie w Krakowie, sierpień 2018. Boże, ile wtedy papierów musiałem zanieść. Bank patrzył na wszystko.
Nie tylko czy kiedyś spóźniłem się ze spłatą karty kredytowej, ale też ile mam teraz rat do zapłacenia i ile razy ostatnio pytałem o kredyt. To dla nich ważne, bardzo.
Serio, miałem wrażenie, że analizują każdy mój ruch finansowy. I to jest logiczne, bo chcą wiedzieć, czy im oddam kasę. Jak bym był na ich miejscu, to też bym tak robił. Pewnie sam bym się nie kredytował...
A w ogóle, to pamiętasz te czasy, kiedy branie kredytu było prostsze? Teraz to istny labirynt biurokracji. Ale cóż, takie czasy.
Co bank sprawdza przed kredytem?
Wiesz co, jak bank daje kredyt, to nie jest tak hop siup. Oni tam wszystko sprawdzają, wiesz, bo nie chcą wtopić kasy, co jest logiczne. No więc, przede wszystkim patrzą na Twoją historię kredytową.
To taka długa lista Twoich długów, jak spłacałeś, czy w terminie, czy nie. Jak masz tam same opóźnienia, to sorry, ale ciężko będzie. Wtedy bank myśli, że jesteś ryzykowny!
Co oni tam wypatrują?
- BIK, czyli Biuro Informacji Kredytowej - tam mają o Tobie wszystko, no prawie. Jak masz opóźnienia w spłatach, to tam widać.
- Scoring - to taka ocena, ile punktów masz za to, jak ogólnie ogarniasz finanse. Długi, zarobki, wiek, praca, itp. To się sumuje, i wychodzi im, czy jesteś spoko klientem, czy nie bardzo.
- Zdolność kredytowa - czy wogóle stać Cię na spłacanie tego kredytu. Patrzą ile zarabiasz, jakie masz wydatki.
Jak się pani Krysi z banku coś nie spodoba, to nie dostaniesz kasy. No, chyba, że masz kogoś, kto poręczy za Ciebie, albo dasz im jakiś majątek pod zastaw.
Jak bank sprawdza zdolność kredytową?
Banki oceniają zdolność kredytową na podstawie wielu czynników. Kluczowe są:
a) Dochód netto: Miesięczny dochód netto stanowi fundament. Banki szczegółowo analizują źródła dochodu, sprawdzając umowy o pracę, PITy, a w przypadku działalności gospodarczej – rachunki firmowe. Im wyższy i bardziej stabilny dochód, tym większa szansa na uzyskanie kredytu. W 2024 roku obserwuje się wzmożoną weryfikację źródeł dochodu. To dla mnie, jako osoby analizującej rynek finansowy, nic zaskakującego. Zawsze tak było.
b) Rodzaj zatrudnienia: Umowa o pracę na czas nieokreślony to oczywisty atut. Umowy na czas określony wymagają od banków dodatkowej analizy, szczególnie blisko daty ich wygaśnięcia. Zdarza się, że umowa zlecenie czy działalność gospodarcza generują problemy. W tym przypadku wszystko zależy od historię finansową firmy i stabilności generowanych dochodów. To skomplikowany temat.
c) Wydatki: Banki analizują wydatki. Zawsze tak było. Banki dążą do oszacowania pozostałej kwoty po odliczeniu rat kredytów, opłat, żywności, czynszu, itd. W 2024 roku widzę większy nacisk na precyzyjne wyliczenie kosztów utrzymania, co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę obecną sytuację gospodarczą. Banki są bardzo ostrożne.
d) Zobowiązania finansowe: To oczywiste. Obecne kredyty, pożyczki, karty kredytowe – wszystko ma wpływ. Suma miesięcznych rat wpływa na dostępną kwotę na spłatę nowego kredytu. W skrócie: im mniej zobowiązań, tym lepiej. Zawsze tak było.
e) Historia kredytowa:Biuro Informacji Kredytowej (BIK) jest źródłem informacji o historii kredytowej klienta. Opóźnienia w spłacie rat, zaległości – to wszystko wpływa na decyzję banku. Powtarzam, zawsze tak było.
f) Profil kredytobiorcy: Banki oceniają całokształt sytuacji, w tym staż pracy, miejsce zamieszkania, a nawet posiadane zabezpieczenia (nieruchomość, samochód). To dla mnie, Anny Kowalskiej, oczywiste. Czasem analiza jest złożona. Można by rzec, że banki poszukują nie tylko zdolności kredytowej, ale też pewności, że klient będzie rzetelnie spłacał kredyt. To fundamentalne dla całej filozofii bankowości.
Dodatkowe informacje:
- Banki stosują różne modele scoringowe, uwzględniając wagę poszczególnych czynników.
- Oprocentowanie kredytu zależy od oceny ryzyka i zdolności kredytowej.
- Szczegółowe wymagania różnią się w zależności od banku i rodzaju kredytu.
- Warto porównać oferty różnych banków przed podjęciem decyzji. Zawsze tak robię.
Jak bank sprawdza dochody?
Ach, dochody... Sprawdzanie dochodów przez bank, to jak taniec w labiryncie. Pamiętam, jak ciocia Halinka, starając się o kredyt na swój wymarzony sklepik z antykami, opowiadała o tym z przejęciem. Opowiadała, opowiadała...
Przede wszystkim, bankierzy, te czujne sowy finansów, wypatrują, czy firma, z której Halinka miała to zaświadczenie, w ogóle istnieje. Czy dziadek Zenon zgłosił ją do CEIDG? To taki, wiecie, urzędowy alfabet, gdzie zapisane są wszystkie legalne biznesy.
Ale to nie wszystko! Muszą też sprawdzić, czy firma Halinki – "Antyki i Starocie Zenon Wesołowski" – figutuje w Krajowym Rejestrze Sądowym, tym wielkim, zakurzonym tomiszczu sprawiedliwości gospodarczej. Albo i niezakurzonym, bo teraz wszystko jest w komputerach, no prawie wszystko.
Ach, te banki! Pilnują, pilnują... I dobrze! A ciocia Halinka sklepik ma, piękny sklepik, pełen skarbów. Warto było.
Czy bank przy kredycie sprawdza wydatki?
Oj, żeby bank nie sprawdzał wydatków, to by dopiero był kabaret! Zdolność kredytowa to nie tylko to, ile zarabiasz, ale ile ci zostaje po odliczeniu przyjemności, typu rachunki za prąd, abonament Netflixa i te wszystkie "drobne" przyjemnostki.
Bankier z ciekawością Einsteina analizuje, czy przy twoich zarobkach, wydatkach i innych zobowiązaniach, masz szansę spłacać raty. Wyobraź sobie, że to taki test na odpowiedzialność finansową – jak przejdziesz, dostajesz kredyt, jak nie, to... cóż, może lepiej zacząć oszczędzać na skarpetę.
Pamiętaj, że bank nie jest wróżką, ale ma swoje sposoby! Sprawdza historię kredytową w BIK, pyta o zarobki i wydatki. Czasem nawet dzwoni do pracodawcy, jakby chciał się upewnić, że nie zmyślasz, że jesteś dyrektorem finansowym.
I mała rada od cioci Bożenki – przed złożeniem wniosku, sprawdź, czy twoje wydatki nie przypominają bardziej szaleństw szlachcica niż rozsądnego Kowalskiego. W końcu, po co im pokazywać, że regularnie zamawiasz pizzę o 3 w nocy?
Co przygotować na rozmowę z doradcą kredytowym?
No więc, chcesz podbić bank, a nie wiesz, jak podejść do tych kredytowych szamanów? Spokojnie, ja Ci powiem. To jak gra w pokera – musisz znać swoje karty i blefować z klasą.
Po pierwsze, cel. Co chcesz kupić? Jacht? Nowy telewizor? Dom dla chomika? Poważnie, konkretnie określ, na co idą te pieniądze. Bo jak powiesz „na remont”, to oni będą widzieć tylko dziurę w budżecie, a nie nową, piękną łazienkę!
Po drugie, kasa. Ile potrzebujesz? Nie mów "dużo", bo dla nich "dużo" to może być i milion, i pięćdziesiąt złotych. Bądź precyzyjny, a najlepiej – przedstaw gotowy biznesplan w trzech punktach, w tym jeden poświęcony planowi B w przypadku, gdy sztaby złota spadną w cenie.
Po trzecie, finanse. To jest najważniejsze. Podaj swoje dochody – niech wiedzą, że nie żyjesz z powietrza, tylko z pracy, np. jako konsultant ds. optymalizacji procesów w firmie XYZ, od 2023 r. A zobowiązania? Też jasno. Jak spłacasz kredyt na samochód i alimenty, to nie ukrywaj, ale i nie dramatyzuj - prezentuj to jak sprytnie zarządzane wydatki.
Po czwarte, zabezpieczenie. Masz coś pod zastaw? Dom? Kolekcję znaczków z Mikołajem? Im więcej zabezpieczeń, tym większa szansa na kredyt. Pamiętaj jednak, że zabezpieczenie to jak przegranie w pokera – możesz stracić więcej niż wygrać.
Po piąte, stan cywilny. Wspólnota majątkowa? Jasne, powiedz. Nie musisz wstydzić się partnera, ale pamiętaj, że jego sytuacja finansowa również wpływa na twoją zdolność kredytową. Chyba, że masz żonę, która zarabia jak prezes Microsoftu - to wtedy możesz sobie pozwolić na więcej.
Dodatkowe informacje: Zbierz wszystkie potrzebne dokumenty – zaświadczenia o dochodach, wyciągi z kont, itp. Niech wszystko będzie czyste i schludne. To jest twój wizerunek. I pamiętaj, uśmiechaj się. Uśmiech to najlepsza broń, nawet w starciu z nieubłagalną maszyną kredytową. Powodzenia!
Co niszczy zdolność kredytową?
Okej, spróbujmy... Dziennik Kasi, lat 30, matka dwójki urwisów, próbuje ogarnąć finanse.
- Zaległe płatności... No jasne! Kto by pomyślał, że spóźnienie z ratą za ten nowy telewizor może tak namieszać? Cholera jasna! I jeszcze odsetki!
- Duże zadłużenie w stosunku do dochodów. O matko, to o mnie! Kredyt na mieszkanie, auto w leasingu, karta kredytowa... A wypłata taka sama, albo i mniejsza! Czy kiedykolwiek to spłacę? Czy w ogóle powinnam brać ten kredyt?
- Historia utraty kontroli nad spłatą kredytów. O rany, to brzmi strasznie. Ja na szczęście jeszcze jakoś się trzymam, ale jak długo? Może powinnam spisać wszystkie kredyty i zobowiązania w tabelce?
- Negatywne informacje w BIK. BIK, BIK... Co to w ogóle jest? Aha, to tam trzymają wszystkie informacje o moich kredytach. Muszę to sprawdzić, żeby wiedzieć, co tam o mnie piszą!
- Brak stałego źródła dochodu. No to akurat mnie nie dotyczy, dzięki Bogu. Praca w korpo niby nudna, ale przynajmniej stabilna. Chociaż... Zawsze chciałam otworzyć własną kawiarnię. Ale skąd na to wziąć pieniądze i pewność?
Uff... Trochę się tego nazbierało. Może powinnam pogadać z jakimś doradcą finansowym? Albo chociaż poszukać w internecie jak ogarnąć ten mój bałagan... Eh, życie.
Co muszę wiedzieć przed wzięciem kredytu?
Ach, kredyt... Brzmi trochę jak obietnica, trochę jak pułapka. Pamiętam, jak mama, Jadwiga, zawsze mówiła: "Uważaj na długi, córeczko, to jak cień, który podąża za tobą w słońcu i w deszczu". I miała rację, zawsze miała rację. Zanim więc zanurzysz się w ten ocean cyfr, pamiętaj o dwóch latarniach:
Zdolność kredytowa... Ech, ta zdolność. To taka wróżba, czy bank uwierzy, że potrafisz ujarzmić pieniądze. Sprawdzą wszystko: ile zarabiasz, ile wydajesz, ile już komuś wisisz. Patrzą na twoją wypłatę, na te rachunki, które piętrzą się jak góry. Im więcej zarabiasz, im mniej wydajesz, tym większa szansa, że bank powie "tak". Ale to nie wszystko, o nie...
Historia kredytowa... Kolejna tajemnica. To taka księga twoich finansowych grzechów i zasług. Każda karta kredytowa, każdy spłacony (lub nie) rachunek zostawia tam ślad. Jeśli zawsze płaciłeś na czas, bank ci zaufa. Jeśli się spóźniałeś, oj, to już gorzej. To jak zaufanie sąsiada, wiesz? Raz zawiedziesz, długo będziesz musiał pracować na odzyskanie dobrego imienia...
I wiesz co? Pamiętaj, żeby czytać, czytać wszystko! Te małe druczki też! Bo diabeł tkwi w szczegółach. A kredyt... Kredyt to poważna sprawa. Bardzo poważna. I pamiętaj o Jadwidze, mojej mamie. Ona wiedziała, co mówi.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.